Urzędnik tłumaczył, że jechał przez park rowerem do pracy, ale otrzymał telefon służbowy i musiał usiąść na ławce żeby porozmawiać. Pracownika sanepidu przebywającego w parku bez maseczki zauważyła straż miejska.

Do zdarzenia doszło 17 kwietnia 2020 roku, kiedy obowiązywały bardzo ostre restrykcje związane z poruszaniem się. W tamtym czasie nie było wolno wchodzić nawet do parków i lasów. Możliwe było przemieszczanie się do pracy, czy sklepu i to jedynie w maseczce.

Czytaj także: 400 zł za spotkanie w parku - jest kasacja RPO

Postępowanie ws. dyrektora przeniesiono do Środy Śląskiej. Sanepid zadecydował o nałożeniu kary w wysokości 10 tys. zł za przebywanie w parku podczas zakazu. Wątek braku maseczki umorzono z uwagi na problemy zdrowotne Watrala.

- Przez wiele miesięcy prowadzono postępowanie administracyjne. Wydano decyzje w dwóch instancjach. Później zajmował się sprawą sąd - relacjonuje wrocławski dziennik.

15 stycznia sąd administracyjny uznał, że mężczyzna nie powinien podlegać karze. Sąd powołał się na przepisy prawa administracyjnego, które stanowią o tym, że należy stosować regulacje obowiązujące dniu, w którym wydawana jest decyzja. Zdaniem sądu dyrektor sanepidu nie powinien być karany ponieważ w dniu 15 maja 2020 r. gdy wydano decyzję zakaz już nie obowiązywał.