Dziś wchodzi w życie zmieniona [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=318852]konstytucja (Dz. U. nr 114, poz. 946)[/link].
Parlament poprawił ją w maju. Do ustawy zasadniczej wprowadzono wówczas przepis, który przesądza, że do Sejmu lub Senatu nie może być wybrana osoba skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego. Takie zastrzeżenie obowiązywać ma jednak dopiero od przyszłej kadencji.
– Prawo nie powinno być stanowione przez przestępców – do tej społecznej opinii odwoływali się najczęściej posłowie – autorzy zmiany.
Przywoływali też sondaże z których wynika, że 85 proc. Polaków uważa, iż posłowie skazani prawomocnymi wyrokami powinni tracić mandat. W drugim etapie prac – w Senacie – nowela konstytucji mogła przepaść. Ostatecznie jednak senatorowie poparli wprowadzenie takiego ograniczenia.
Zmiana przepisów konstytucji to dopiero pierwszy krok w kierunku zamknięcia Sejmu i Senatu dla ludzi po wyrokach. Teraz posłów czeka jeszcze zmiana ordynacji wyborczej tak by nie tylko nie dopuścić do kandydowania osób skazanych ale i już po wyborze móc pozbawiać mandatu po wyroku.
– Od początku byłem przeciwny wprowadzaniu takich zmian do konstytucji – mówi "Rz" konstytucjonalista dr Ryszard Piotrowski. Na poparcie swojego poglądu przedstawia wiele argumentów. M.in. chodzi o ograniczenie wolności; wprowadzenie możliwości eliminacji niewygodnych polityków; wystarczałoby gdyby sądy kiedy uznają to za konieczne w wyroku pozbawiały praw publicznych; uleganie wpływom mediów bo to pod ich dyktando dokonano zmiany ze szkodą dla konstytucji oraz przyjęcie prymatu doraźnych kalkulacji politycznych nad zasadami ustrojowymi. Podkreśla też, że w obecnym parlamencie nie ma takiego przypadku dla którego ów przepis musiałby się pojawić.
– Ustawodawca powinien reagować na rzeczywiste realne potrzeby uważa. – W dodatku taki sam skutek można było osiągnąć, wprowadzając do ordynacji wyborczej wymóg informowania wyborców o karalności kandydata.
Odmienny pogląd prezentuje konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek z Uniwersytetu Warszawskiego.
– Sądzę, że wprowadzenie takiego ograniczenia będzie działało trochę odstraszająco na kandydatów na przyszłych posłów i senatorów – mówi "Rz". Jego zdaniem takiej zasady nie udałoby się wprowadzić nie zmieniając ustawy zasadniczej.