Komisja Europejska ogłosiła doroczny raport o przestrzeganiu prawa unijnego.
W sprawozdaniu odnotowano prawie 2,1 tys. postępowań podejmowanych przez organy UE, by państwa członkowskie usunęły popełnione uchybienia. Chodzi o opóźnienia we wdrażaniu przepisów oraz nieprawidłowe ich stosowanie. Generalnie naruszeń było o prawie 30 proc. mniej niż rok wcześniej, choć każde państwo musiało przyjąć więcej dyrektyw (111) niż rok wcześniej (71).
Środowisko i podatki z problemami
Na liście państw, przeciwko którym toczyło się najwięcej postępowań, przodują: Włochy (176), Belgia (159) oraz Grecja (157). Najpilniej swoje zobowiązania prawne regulują natomiast kraje najmniejsze: Łotwa (32 postępowania), Litwa (27) oraz Malta (25).
Ponad połowa wszystkich uchybień dotyczy trzech dziedzin: ochrony środowiska, rynku wewnętrznego oraz podatków. Także w transporcie jest sporo opóźnień w przenoszeniu przepisów wspólnotowych do krajowych prawodawstw.
Polska ze 107 naruszeniami znalazła się na siódmym miejscu na liście państw o największej liczbie spraw wytoczonych przez unijne organy stojące na straży przestrzegania prawa.
Eksperci zwracają uwagę, że mamy najwięcej uchybień ze wszystkich nowych członków.
Krajowe władze źle pracują
Dr Radosław Zubek, znawca tematyki unijnej z Uniwersytetu Oksfordzkiego, uznaje krajowe efekty harmonizacji z prawem UE za słabe. Jego zdaniem władze Polski nie przywiązują należytej wagi do tej sprawy.
– Terminowa i poprawna implementacja zależy przede wszystkim od sprawności administracji – ocenia. Tymczasem, jego zdaniem, odpowiedzialne za to instytucje rządowe są w zaniku. – Planowanie stało się pozorne, terminy przesuwane są nagminnie, zaprzestano regularnych przeglądów na poziomie rządu, stały monitoring zanikł również w resortach – wylicza.
Złego zdania o działaniu instytucji odpowiedzialnych w tej sferze jest również organizacja przedsiębiorców Lewiatan, która wskazuje na brak realnej koordynacji i nadzoru nad procesem dostosowywania polskiego prawa do uregulowań unijnych. Według Katarzyny Urbańskej z Lewiatana to jest główna przyczyna spóźnień i niskiej jakości wdrażania norm UE.
– Częsta jest praktyka bezrefleksyjnego tłumaczenia i przepisywania postanowień dyrektyw wprost do projektów ustaw, nawet wtedy, gdy pewnych sformułowań czy instytucji nie ma w polskim porządku prawnym – obrazuje Katarzyna Urbańska.
– Nasza rekomendacja to stworzenie w kancelarii premiera komórki, która pilnowałaby i badała projekty regulacji pod kątem terminowego i prawidłowego wdrażania przepisów europejskich – proponuje.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora i.walencik@rp.pl
Zobacz serwis