- Nie może być tak, że dziennikarz nie mając dowodów tworzy narrację po czym wywodzi wnioski i dyskredytuje organ państwa – dodała prezes TK.
Według Przyłębskiej teza, że służby opanowały Trybunał jest bezprawna i nie nadaje się do skierowania do sądu cywilnego o naruszenie dóbr osobistych, ale do prokuratury, bo jest to poniżanie organu konstytucyjnego.
- Uważam, że media są wolne, mają prawo formułować rożne tezy i zastrzeżenia, ale na podstawie prawdziwych faktów – powiedziała.
Sędzia podkreśliła, że nigdy nie miała związków ze służbami specjalnymi.
- Jestem bardzo niezależnym i niezawisłym sędzią i całym swoim życiem to pokazałam - mówiła.
- Niejednokrotnie byłam szykanowana przez moje środowisko za moją niezależność i dziś też taka jestem. Nie oznacza to jednak, że nie mam swojego światopoglądu i swoich ocen – dodała.
Podkreśliła, że nigdy publicznie nie postponowała byłego prezesa, nie wyrażała się w sposób kolokwialny, niegrzeczny oraz nie oskarżała ludzi o czyny, których nie popełnili.
- Uważam, że jako prezes Trybunału Konstytucyjnego, jako sędzia Trybunału Konstytucyjnego mam obowiązek większy, niż każdy inny używać języka ładnego, grzecznego i nie nadużywać prawa – podkreśliła.
Prezes TK zaznaczyła, że każda wolność ograniczona jest przez wolność innych.
- Uważam, że w tej sprawie przekroczono granic nie tylko w sferze etycznej ale i w sferze prawnej – mówiła Przyłębska.
Sędzia podkreśliła, że ma wobec tego obowiązek złożyć zawiadomienie do prokuratury.
- Ta sprawa mieści się w ramach zniesławienia bardziej niż naruszenia dobra osobistego – powiedziała.
- Proszę nie traktować tego jako zamykaniem ust mediom - dodała.