Nagrody dla członków rządu stały się głośne po tym, jak poseł PO Krzysztof Brejza zażądał ich ujawnienia. Skutkiem jego interpelacji była informacja o kilkudziesięciotysięcznych nagrodach, jakie była już premier Beata Szydło przyznała sobie i swoim ministrom.

W wyniku ujawnienia tych informacji na żądanie prezesa PiS nagrody miały zostać przekazane na konto Caritas, a zarobki parlamentarzystów i samorządowców zostały obniżone. Obcięto je o 20 procent.

Prezydent właśnie dziś podpisał nowelę ustawy zmniejszającą pensje parlamentarzystów.

Po ujawnieniu nagród rządu Beaty Szydło Najwyższa Izba Kontroli zdecydowała o prześwietleniu wynagrodzeń dla urzędników.

Ustalenia NIK to 400-stronicowy dokument pod tytułem "Analiza wykonania budżetu państwa i założeń polityki pieniężnej w 2017 r.", do którego dotarli dziennikarze TVN24.

Z raportu wynika, że wynagrodzenia pracowników budżetówki rosną systematycznie od 4 lat, rosną również kwoty przyznawanych im nagród. W 2014 roku urzędnikom sektora budżetowego przyznano 452 mln zł, a w 2017 - już 712 mln. zł, co oznacza wzrost o 23,5 proc.

NIK porównała również nagrody wypłacane osobom na najwyższych stanowiskach państwowych. Izba ustaliła, że w 2014 i 2015 roku na premie dla nich wydano po 700 tys. zł, przy czym NIK zauważa, że w 2015 roku nagrody nie trafiły do ministrów i wojewodów, ale do szefów "innych jednostek centralnych".

W 2016 roku na nagrody dla najwyższych urzędników państwowych przeznaczono już 3,5 mln. zł. NIK po obliczeniach wykazała, że w 2017 roku na nagrody dla VIP-ów przeznaczono dwunastokrotnie więcej pieniędzy niż w 2014 - 8,6 mln złotych. .