Mucha mówiła m.in. o obecnych słabościach Platformy Obywatelskiej. Jej zdaniem partia cierpi na trzy poważne choroby.
Czytaj także: Czy Schetyna może oddać władzę w PO bez walki?
Pierwsza z nich to "totalioza". - Podchwyciliśmy z radością to powiedzenie, a powinniśmy je zwalczać. Totalioza sprawia, że stajemy się reaktywni i boleśnie przewidywalni - mówiła posłanka PO.
Kolejna - to "syndrom zamknięcia w 500 plus", które staje się odpowiedzią na każde polityczne pytanie, a trzecia - "syndrom wiślany": - Posiedzimy sobie nad Wisłą i czekamy, aż PiS sam się wyłoży.
Mucha powtórzyła, że jej zdaniem Grzegorz Schetyna jako lider PO "doszedł do ściany", a to oznacza, że nie wygra wyborów na szefa PO.
Obecny lider Platformy jest według posłanki dobrym organizatorem, ale "intuicyjnie" nie budzi zaufania, a to jest cecha która w przypadku polityka "dramatycznie ograniczająca możliwości". I to ma być główna różnica między Schetyna a Donaldem Tuskiem, który potrafił "uwodzić".
- - Ceniłam to, co powtarzał w rozmowach wewnętrznych, że przywódca to ktoś, kto potrafi być krok przed ludźmi, ale nie pięć kroków. Bo jeśli jesteś krok przed ludźmi to wprowadzasz zmianę, która ma szansę się zakorzenić. Jak jesteś pięć kroków przed nimi - wprowadzasz zmianę, która odbije jak wahadło - mówiła Joanna Mucha.