Reklama

Nowoczesna miała trzech kandydatów. Dlaczego wybrała Wojciecha Kałużę?

Wojciech Kałuża, człowiek który dał władzę Prawu i Sprawiedliwości na Śląsku, nie był pierwszym wyborem Koalicji Obywatelskiej - podaje Onet. Kałuża w wyborach do sejmiku śląskiego był liderem listy KO w rodzimym okręgu, ale propozycję "jedynek" otrzymali też dwaj inni działacze ze Śląska współpracujący z Nowoczesną. Ostatecznie - i jak czas pokazał niefortunnie - wybór padł jednak na Kałużę.

Aktualizacja: 24.11.2018 12:08 Publikacja: 24.11.2018 12:01

Nowoczesna miała trzech kandydatów. Dlaczego wybrała Wojciecha Kałużę?

Foto: materiały prasowe

mz

21 listopada, miesiąc po wyborach samorządowych, Wojciech Kałuża, radny z Żor zmienił krajobraz śląskiej polityki. Za jego sprawą województwo, w którym przez ponad dekadę rządziła Platforma Obywatelska, zostało "przejęte" przez Prawo i Sprawiedliwość. Partia Jarosława Kaczyńskiego która, choć wybory na Śląsku wygrała (zdobywając 22 mandaty w 45-osobowym sejmiku), miała przejść do opozycji. A rządzić miała stara - nowa koalicja, czyli połączone siły Koalicji Obywatelskiej, PSL i SLD. Ten scenariusz wydawał się przesądzony, a jego potwierdzeniem było podpisanie, dzień przed pierwszą sesją nowego sejmiku, przez liderów KO-PSL-SLD porozumienia o nowych pięcioletnich rządach w regionie.

Wszystko się zmieniło w ciągu następnych kilku godzin. W nocy szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk, wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski przyjechali na Śląsk i podpisali z radnym Koalicji Obywatelskiej Wojciechem Kałużą deklarację programową dla Śląska. Tym sposobem Kałuża zagwarantował PiS-owi samodzielną większość w sejmiku śląskim, a "w nagrodę" został wicemarszałkiem śląskim.

Na giełdzie było kilka nazwisk

Kałuża startował jako "jedynka" z listy Koalicji Obywatelskiej z rekomendacją Nowoczesnej, w okręgu trzecim na Śląsku, to okręg obejmujący Jastrzębie-Zdrój, Rybnik, Żory oraz powiaty: mikołowski, raciborski, rybnicki, wodzisławski. Jednak jego nazwisko nie było jedynym, które brano pod uwagę, gdy szukano lidera listy.

– Rozmawialiśmy o różnych kandydaturach. Ostatecznie zgodziliśmy się co do Wojtka Kałuży, który jak się okazało, oszukał nas wszystkich – mówi w rozmowie z Onetem poseł Nowoczesnej Adam Szłapka.

Dlaczego więc Kałuża? Szalę na jego korzyść przeważyło doświadczenie w samorządzie (przez sześć lat był wiceprezydent Żor) oraz współpraca z PO, był bowiem dyrektorem biura senatorskiego marszałek Marii Pańczyk i asystentem europosła Jana Olbrychta. Ale nie tylko. Przed wyborami, kiedy okazało się, że to Nowoczesna ma wskazać lidera listy do sejmiku, okazało się, że ławka partii na Śląsku jest zbyt krótka.

Reklama
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Polityka
Kogo chce ułaskawić prezydent Karol Nawrocki? Ustalenia „Rzeczpospolitej”
Polityka
Radziejowska i Fałkowski w rozmowie z „Rzeczpospolitą”: Historia poszarpała relacje polsko-niemieckie
Polityka
Mentzen imperatorem. Kontrowersyjne przepisy statutu partii Imperium Kontratakuje
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama