Chodzi o bazę Yeongjeo-dong niedaleko granicy Korei Północnej z Chinami. Rozbudowywana ma być też znajdująca się w pobliżu fabryka, w której - jak się podejrzewa - produkowane są części do rakiet. Aktywności te mają wskazywać, że mimo złagodzenia w 2018 roku retoryki przez Kim Dzong Una, Pjongjang nadal powiększa swój potencjał rakietowy - twierdzą Jeffrey Lewis i David Schmerler z Instytutu Studiów Międzynarodowych w Monterey, w Kalifornii.

Dr Lewis i Schmerler podkreślają, żewciąż nie są pewni czy baza Yeongjeo-dong i nowy obiekt konstruowany w pobliżu w Hoejung-ni są dwiema oddzielnymi bazami, czy częścią jednego, większego projektu.

Ale - jak podkreślają - lokalizacja bazy w górzystym rejonie czyni ją idealną bazą do umieszczenia w niej rakiet dalekiego zasięgu - w tym tych, które mogłyby razić terytorium USA.

Jak zauważają Lewis i Schmerler rozbudowywana baza znajduje się przy granicy Chin, co zmniejsza prawdopodobieństwo prewencyjnego uderzenia w nią ze strony USA.

Po szczycie w Singapurze z 12 czerwca, na którym spotkali się Kim Dzong Un i Donald Trump, prezydent USA zapewniał, że Korea Północna przestała stwarzać zagrożenie nuklearne. Wielu ekspertów wskazuje jednak, że na razie gotowość do denuklearyzacji jest przez Kim Dzong Una wyrażana głównie werbalnie, a jedynym gestem w stronę USA jest zaprzestanie przeprowadzania prób rakiet balistycznych (w 2017 roku Korea Północna przeprowadziła ich ponad 20).

W raporcie z ubiegłego miesiąca instytut badawczy z Waszyngtonu - Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych - informował o co najmniej kilkunastu bazach rakietowych Korei Północnej, które nie zaprzestały funkcjonowania.