Jarosław Gowin, pytany o trwające właśnie w Jachrance dwudniowe posiedzenie wyjazdowe PiS, mówił, że ma ono służyć "ładowaniu akumulatorów" i podsumowaniu trzech lat rządów Zjednoczonej Prawicy.
Ma na celu również opracowanie strategii na najbliższe wybory - europejskie i parlamentarne.
Minister przypomniał, że dużą część swojego wystąpienia prezes Jarosław Kaczyński poświęcił podkreślaniu różnic między PiS a PO, ze szczególnym naciskiem na reakcję tych partii dotyczących afer. Jak powiedział Gowin: "fundamentalnych różnic natury etycznej między sposobem działania obecnej koalicji rządowej a poprzednią epoką".
Zdaniem polityka wczorajsze przemówienie było "odcięciem się grubą kreską od czasów rządów koalicji Platforma-PSL" i wyborcy od tej chwili będą oceniać rządy Zjednoczonej Prawicy wyłącznie za jej zasługi i potknięcia.
Czytaj także: Czego przestraszył się Jarosław Kaczyński?
Gowin przyznał, że choć istniejący od 2005 roku partyjny duopol PiS-PO nie jest dla niego, jako lidera niewielkiej partii, korzystny, to stabilizuje on sytuacja polityczną w Polsce.
- Jak się przyjrzeć temu, co się dzieje i w Europie Zachodniej, i np. u naszych sąsiadów za południową granicą to myślę, że kiedyś, panie redaktorze, obydwaj zatęsknimy za tymi czasami stabilizacji - mówił polityk.
Gowin zapewnił, że w Jachrance nie było mowy o zmianach personalnych w rządzie. W tej chwili jedyną możliwością zmian w gabinecie Morawieckiego jest ewentualne odejście tych ministrów, którzy zdecydują się kandydować w wyborach do Europarlamentu i uzyskają mandat.
Jarosław Gowin przyznał, że podczas posiedzenia w Jachrance zapadła decyzja o tym, ze do końca obecnej kadencji nie zapadną żadne decyzje odnośnie prac nad zmianą ustawy aborcyjnej.
- Niezależnie od kwestii etycznych, od strony politycznej nie mam wątpliwości, ze ostatni rok kadencji to nie jest okres na rozstrzyganie tak fundamentalnych spraw jak sprawa aborcji - mówił Gowin. - Wydaje się, że to jest jednoznaczne stanowisko koalicji.