Śpiączka afrykańska, czyli ludzka trypanosomoza afrykańska, to groźna choroba pasożytnicza przenoszona przez muchy tse-tse w Afryce Subsaharyjskiej. Nieleczona, może prowadzić do śmierci. Choroba rozwija się etapami, a początkowe objawy przypominają grypę, przez co łatwo je przeoczyć. Z czasem pasożyty przedostają się do mózgu i ośrodkowego układu nerwowego, wywołując ciężkie zaburzenia neurologiczne, dezorientację, problemy ze snem, a w zaawansowanym stadium nawet śpiączkę.

Śpiączka afrykańska. Badacze odkryli jak pasożyt ukrywa się przed układem odpornościowym

Od lat wiemy, że pasożyt potrafi skutecznie wymykać się układowi odpornościowemu. Dzięki temu jest w stanie przeżyć na tyle długo, by wywołać poważną chorobę. Nie było jednak jasne, w jaki sposób to robi, skoro jego materiał genetyczny powinien pozostawić za sobą ślady. To właśnie ta sprzeczność przez około 40 lat pozostawała jedną z najciekawszych zagadek związanych z chorobą.

Czytaj więcej

Walka z rakiem. Co wpływa na wyniki leczenia? Badanie wskazuje ważny czynnik

W końcu naukowcom udało się odkryć stojący za tym mechanizm. Wyniki ich badania opisuje amerykański „Newsweek”. Okazało się, że aby przeżyć w ludzkim krwiobiegu, pasożyt wykorzystuje rozbudowany system obronny, pokrywając się gęstą warstwą specjalnych białek. Tworzą one pewnego rodzaju płaszcz ochronny, który utrudnia układowi odpornościowemu rozpoznanie zagrożenia. Dzięki temu pasożyt może przez długi czas krążyć we krwi i namnażać się, stopniowo prowadząc do rozwoju ciężkiej choroby.

Aby przeżyć w ludzkim krwiobiegu, pasożyt wykorzystuje rozbudowany system obronny, pokrywając się gęstą warstwą specjalnych białek

Odkrycie nowego białka wyjaśnia wieloletnią zagadkę śpiączki afrykańskiej

Problem polegał na tym, że instrukcje genetyczne odpowiedzialne za budowę tego ochronnego płaszcza zawierają też informacje potrzebne do wytwarzania innych, pomocniczych białek. Teoretycznie organizm pasożyta powinien więc produkować je w zbliżonych ilościach. W praktyce dzieje się inaczej. Pasożyt wytwarza ogromne ilości białek osłonowych, a jednocześnie tylko śladowe ilości białek pomocniczych. Ta sprzeczność przez wiele lat zastanawiała naukowców.

Czytaj więcej

Kofeina pomaga chronić pamięć. Naprawia szkody wywołane niedoborem snu

Zespół badaczy z University of York odkrył, że pasożyt nie ogranicza produkcji niechcianych elementów, lecz usuwa je już w trakcie powstawania instrukcji genetycznych. Kluczową rolę odgrywa w tym nowo odkryte białko ESB2. To właśnie ono odpowiada za selektywne niszczenie fragmentów, które generowałyby nadmiar białek pomocniczych, pozostawiając bez zmian instrukcje potrzebne do budowy ochronnego płaszcza. Dzięki temu niechciany materiał genetyczny znika niemal bez śladu, a pasożyt może ukrywać się przed układem odpornościowym żywiciela, produkując przy tym białka odpowiedzialne za maskowanie.

Odkrycie wskazuje nowy słaby punkt pasożyta i może w przyszłości pomóc w opracowaniu skuteczniejszych terapii leczenia śpiączki afrykańskiej.