Przez ostatnie lata, kiedy na czele PO stał Grzegorz Schetyna, największa partia opozycyjna zmagała się z dwoma problemami. Brakiem charyzmy lidera i złą organizacją tłamszonej wewnętrznie partii. Wcześniej była rządzona przez chwilę przez Ewę Kopacz, której Donald Tusk zostawił partię zmęczoną latami rządów. Sam Tusk kierował Platformą najdłużej i z nim wciąż jest ona kojarzona, mimo że od lat jest tylko honorowym przewodniczącym. Teraz nastał czas Borysa Budki. Od byłego ministra sprawiedliwości zależeć będzie, czy obudzi członków partii, którzy wciąż zachowują się niczym tłuste koty, którym władza się należy, czy będzie grabarzem ugrupowania. Dzisiaj PO jest wciąż za słaba, żeby rządzić, i zbyt silna, żeby upaść. Czy będzie nowy impuls?

Czytaj także: Borys Budka zapowiada czas śmiałości

Budka nie ma czarodziejskiej różdżki. Ze Schetyną mógłby się licytować na deficyt charyzmy. Nie ma leadershipu Tuska, za którym część wyborców poszłaby ślepo w ogień, niczym za Jarosławem Kaczyńskim. Nie ta osobowość, nie ten format polityczny, nie to doświadczenie. Wada czy zaleta?

Z wciąż zużytym wizerunkowo Tuskiem na czele PO już nic by nie wygrała. Ze stylem zarządzania Schetyny mogłaby wygrywać tylko moralnie. Brak podobieństw Budki do ojców założycieli Platformy jest zaletą, nie wadą. Ostatnia rada krajowa PO pokazała, że partia nie jest już ugrupowaniem wewnętrznie skłóconym. Wybór wiceprzewodniczących i członków zarządu pokazuje, że udało się zażegnać frakcyjne spory. Budka szybko i sprawnie ogarnął Platformę. Czy teraz poprowadzi Małgorzatę Kidawę-Błońską do zwycięstwa?

Na trzy miesiące przed wyborami prezydenckimi Andrzej Duda ma dużo słabszą pozycję wyjściową niż jego poprzednicy. Zwolenników mu nie przybywa i prowadzi niespójną kampanię. Nie sposób przejąć wyborców Konfederacji, rozważając podpisanie ustawy o związkach partnerskich. Trudno zdobyć wyborców centrum, jeśli nawet znaczna cześć wyborców PiS jest przeciwna zaostrzeniu kursu ws. reformy sądownictwa. Na wpadkach Dudy zyskać może Kidawa-Błońska, która – co sondażowo najbardziej prawdopodobne – wejdzie do II tury. PiS najbardziej boi się, że wybory będą plebiscytem przeciwko monowładzy PiS, którą uosabia prezydent Duda. Co musi zrobić Budka, żeby Kidawa w maju wygrała?

PO musi przestanie grać na polu PiS. Jeśli Kidawa-Błońska sama nie zacznie narzucać tematów, nie wskaże niespełnionych obietnic Dudy, nie wytknie wykorzystania organów państwa dla partyjnych interesów, to PO przegra ponownie. A po maju może się okazać, że wyborcy Platformy nie mają cierpliwości i nie dadzą partii Budki kolejnych trzech lat na zmianę.