Z okazji setnej rocznicy zaślubin Polski z morzem prezydent Andrzej Duda w poniedziałek wziął udział w uroczystościach na Pomorzu.

W Pucku i Wejherowie przemówienie Andrzeja Dudy próbowała zakłócić grupa manifestantów. Demonstranci mieli transparenty z hasłami m.in.: "Przestańcie kraść, wyPAD 2020", "Duda = 4 litery" i "Duda jesteś wstydem narodu". Protestujący gwizdali i wykrzykiwali hasła w rodzaju "Kłamca", "Będziesz siedział", "Złodzieje". Manifestantom odpowiadali przybyli na spotkanie z prezydentem mieszkańcy regionu.

Na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych widać, jak wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO), kandydatka Koalicji Obywatelskiej na prezydenta, podchodzi do manifestantów w Pucku i życzliwie się z nimi wita. - Było słychać? - dopytuje ktoś. - Było - pada odpowiedź.

Szef Komitetu Wykonawczego Prawa i Sprawiedliwości Krzysztof Sobolewski powiedział, że oczekuje przeprosin od Kidawy-Błońskiej

Okrzyki skierowane w stronę rządu zdarzały się także, gdy u władzy była koalicja PO-PSL. Jak politycy PiS tłumaczyli wtedy takie zachowanie?

- Taka jest filozofia zgromadzeń publicznych. Jeżeli ktoś przychodzi i rozsadzają go emocje, nie powinniśmy osądzać go bardzo negatywnie - mówił Jacek Sasin, komentując w 2013 roku wybuczenie przez część uczestników obchodów 69. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego prezydenta Bronisława Komorowskiego, premiera Donalda Tuska i Władysława Bartoszewskiego.

- Tam gdzie jest dużo ludzi i są obecne emocje zawsze takie sytuacje będą i należy się z tym pogodzić oraz uznać, że tak po prostu będzie - tłumaczył wówczas Sasin.

- Zmieńcie sobie państwo społeczeństwo, to będziecie mieli wtedy wytresowanych uczestników. Nie można mieć pretensji do ludzi. Raczej politycy powinni być bardziej wiarygodni - mówił w 2015 roku Piotr Gliński. ówczesny szef Rady Programowej PiS podkreślił jednocześnie, że do takich sytuacji nie powinno dochodzić.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Gdy na Powązkach w 2012 roku wygwizdano premiera Donalda Tuska, poseł PiS Krzysztof Tchórzewski mówił, że "działania rządu budzą tak duże emocje, że ludzie reagują w ten sposób nawet na uroczystościach patriotycznych". 

- Buczenie zebranych przy członkach rządu jest sygnałem, że uznają oni ich za niegodnych składania wieńców pod pomnikiem powstańców - twierdził.

Głos zabrał także ówczesny szef klubu Solidarna Polska Arkadiusz Mularczyk. - Ci ludzie odpowiadają arogancją na arogancję - komentował.

Również w 2012 roku Podczas uroczystości Święta Niepodległości na Placu Matejki rozległy się gwizdy i krzyki. "Miller pod sąd, całe zło to PO" - skandowano. - Część ludzi wyrażała swoje niezadowolenie, ludzie mają prawo do swojego zdania - tłumaczył poseł PiS Andrzej Adamczyk w rozmowie z Radiem Kraków

Po gwizdach na Powązkach w 2014 roku poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk w rozmowie z NaTemat powiedział: "Trzeba powiedzieć całkiem otwarcie: Polacy mają bardzo mało możliwości, by powiedzieć władzy, co o niej myślą. To jest jedna z niewielu okazji, gdzie taka opcja istnieje".