Wynik nocnego głosowania w sprawie zmian w ustawie o ochronie zwierząt może doprowadzić do upadku rządu Zjednoczonej Prawicy. 

Rzecznik rządu Piotr Müller powiedział w piątek rano o możliwości realizacji rządu mniejszościowego.

Podobnie sprawę komentował Marek Suski. W jego ocenie koalicji już nie ma, a "byli koalicjanci powinni pakować biurka".

- Wczorajsze decyzje naszych koalicjantów spowodowały, że dzisiaj nie wiadomo, czy jest ta koalicja - powiedział w rozmowie z Polskim Radiem szef KPRM Michał Dworczyk.

W związku z obecną sytuacją "w tej chwili rozmów koalicyjnych nie ma", a "kierownictwo PiS podejmie decyzję co do przyszłości Zjednoczonej Prawicy".

- Rząd mniejszościowy nie ma szans funkcjonować do końca kadencji, najprawdopodobniej wiązałoby się to ze skróceniem kadencji i przyspieszonymi wyborami - ocenił Dworczyk.

Szef KPRM komentował również ustawę, którą nie zajął się Sejm, dotyczącą braku odpowiedzialności urzędników, którzy walczą z epidemią koronawirusa.

- Wygrała u naszych koalicjantów jakaś partykularna polityczna rachuba, która doprowadziła do tego, że ten projekt nie został uchwalony. Urzędnicy na pierwszej linii frontu walki z COVID-19 musieli podejmować bardzo trudne decyzje, dzisiaj zwykła przyzwoitość wymaga, żeby tę sytuację rozwiązać - powiedział. Dodał, że w tej sprawie były ustalenia wewnątrz Zjednoczonej Prawicy, "które zostały złamane".

W nocnym głosowaniu przeciw tzw. Piątce dla zwierząt, nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt wprowadzającej m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych oraz zakaz eksportu mięsa pochodzącego z uboju rytualnego, zagłosowali wszyscy posłowie Solidarnej Polski. Przeciw było też dwóch posłów Porozumienia, a 15 wstrzymało się od głosu. Z polityków Porozumienia za nowelizacją zagłosowała tylko Jadwiga Emilewicz.

Ustawa została przyjęta 356 głosami "za" przy 75 głosach "przeciw".