Reklama

Sondaż: Poparcie rośnie tylko PiS i Lewicy. KO z największym spadkiem

Z nowego badania preferencji partyjnych nie ma prawa zadowolony być nikt. Ani Szymon Hołownia, ani PiS nie skorzystały szczególnie na kłótni KO z Lewicą.

Aktualizacja: 25.05.2021 06:11 Publikacja: 24.05.2021 18:24

Sondaż: Poparcie rośnie tylko PiS i Lewicy. KO z największym spadkiem

Foto: PAP/ Radek Pietruszka

W badaniu preferencji partyjnych wykonanym przez IBRiS, PiS notuje wynik o ponad dwa punkty lepszy niż miesiąc temu (z 31 do 33,6). Jak na czas, kiedy kłonicami okładały się partie opozycyjne, moment przegłosowania w Sejmie ratyfikacji środków unijnych, prezentację programu Polski Ład i ciepłe wywiady prezesa Jarosława Kaczyńskiego w mediach, a przede wszystkim ogromną determinację partii rządzącej w uciszaniu wewnętrznych sporów – efekt jest mizerny. Ale przynajmniej pozytywny.

Na plus zapracowała też Lewica notująca także wzrost o ponad 2 punkty – z 8,1 na 10,4. Widać, że strategia odrywania się od opozycji „anty-PiS" przynosi jakiś skutek, ale pewności co do utrzymania tego trendu nie ma. Na pewno jednak nie sprawdzają się hiobowe zapowiedzi środowisk związanych z PO, że teraz Lewicę masowo, w geście oburzenia, opuszczą kobiety czy środowiska LGBT. Albo ich udział w elektoracie Lewicy nie jest tak duży, albo głosowanie za funduszami europejskimi razem z PiS tak bardzo ich nie oburzyło.

Foto: Rzeczpospolita

Reszta partii notuje straty. Nawet „rewelacja sezonu" Szymon Hołownia omsknął się nieznacznie w dół (z 19,1 na 18,6). Koalicja Obywatelska kontynuuje powolny zjazd (z 15,6 na 14,3), co nie dziwi – zarówno z powodu raczej negatywnej oceny przez wyborców głosowania przeciw funduszom europejskim, jak i z powodu zewnętrznych i wewnętrznych sporów oraz usunięcia z PO dwóch posłów.

Nieznacznie spada Konfederacja (z 7,2 na 6,9). O życie wciąż walczy PSL-Koalicja Polska, która tym razem znalazła się poniżej progu wyborczego (z 5,1 na 4,9).

Reklama
Reklama

Majowe notowania pokazują stan sceny politycznej w momencie tak chętnie ogłaszanego przez komentatorów resetu polityki po pandemii. Obraz ten trzeba jednak uzupełnić niewesołymi danymi na temat frekwencji wyborczej. Gdyby wybory odbywały się w najbliższą niedzielę, do urn poszłoby (raczej lub na pewno) tyle samo osób, ile deklaruje, że się tam nie wybiera – 48,6 proc. Miesiąc temu przewaga osób chcących iść na wybory była jeszcze wyraźna: 51,6 proc na „tak" i 43,4 na „nie". Podobne proporcje występują także w innych sondażach – np. United Surveys dla „Wprost".

Jaka jest tajemnica niskiej frekwencji i nieudanych prób odrobienia strat przez obóz rządzący oraz mało rewelacyjnej kondycji opozycji? Problemy występujące w Zjednoczonej Prawicy i KO sprawiają, że część ich mniej zaangażowanego elektoratu odwraca się od polityki, wzruszając ramionami. Zniechęcona do liderów, zajmuje się raczej wychodzeniem z pandemii, opanowaniem problemów szkolnych, zawodowych i medycznych. A spora grupa, rozczarowana skutkami rządów ZP i brakiem odpowiedzi opozycji – nie ufa już nikomu.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
„Najpierw polskie"? Eksperci oceniają nowe plany rządu
Polityka
Nowy sondaż: KO nadal na czele. PiS nie ma większości bez dwóch Konfederacji
Polityka
Karol Nawrocki zaproszony przez Donalda Trumpa do Rady Pokoju
Polityka
Jak dyscyplinuje Grzegorz Braun. Partii nie można krytykować nawet po odejściu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama