„Po pierwsze Polska” to nazwa nowego stowarzyszenia, które ma powstać w ramach środowiska Prawa i Sprawiedliwości. Wedle konserwatywnych mediów fakt jego powstania wzbudził w partii poważny ferment, a akces zgłosiło już 90 parlamentarzystów. Stowarzyszenie ma być „drugim płucem” partii, reprezentować środowisko konserwatywno-wolnościowe i wesprzeć politycznie kandydata na premiera – Przemysława Czarnka, choć to nie on ma stanąć na jego czele. Tyle wiemy. Reszty można się bez trudu domyślić.

Czytaj więcej

Nawrocki wygrywa z Tuskiem, a Morawiecki z Czarnkiem. Nowy ranking zaufania

Próba wyrównania politycznego balansu w PiS

Inicjatywa nowego stowarzyszenia to bez wątpienia odpowiedź na „Rozwój Plus” Mateusza Morawieckiego, akceptowana, a może nawet zainicjowana przez Jarosława Kaczyńskiego próba wyrównania politycznego balansu w ramach podzielonej partii. Raczej w mniejszym stopniu próba budowy konserwatywnego ośrodka programowego, niż czysta demonstracja wobec lidera „Rozwoju Plus” i jego ludzi, że ich aktywność będzie w ramach PiS konfrontowana podobnymi metodami.

Dlaczego wątpię, by „Po pierwsze Polska” mogła wnieść do strategii czy programu PiS istotniejsze treści? Bo o ile Morawiecki, mając za sobą doświadczenie z bycia premierem, może stworzyć realną ofertę programową, o tyle stowarzyszenie wspierające Czarnka będzie przede wszystkim ścigało się w lojalności wobec Jarosława Kaczyńskiego. A ten – dopóki stoi na czele PiS – z pewnością nie zamierza zrezygnować ani z wyznaczania strategii, ani z pisania programu partii. O ile więc Morawiecki jest w pełnym tego słowa znaczeniu wyzwaniem dla prezesa, „Po pierwsze Polska” może być zaledwie instrumentem wsparcia jego pozycji.

Czytaj więcej

Sondaż: Polacy odpowiedzieli, czy stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego może rozbić PiS

Trudno będzie odbić bardziej prawicowych wyborców

Nie sądzę, żeby dzięki aktywności stowarzyszenia PiS mogło zyskać nowych wyborców po prawej stronie sceny politycznej. Na prawo od PiS są obie konfederacje, dużo radykalniejsze programowo, a przede wszystkim adresujące swój przekaz do innych grup pokoleniowych. O ile więc Morawiecki może skutecznie „łowić” nowy elektorat w centralnej części mapy politycznej, o tyle po prawej stronie jest to mało możliwe.

Czytaj więcej

Walka o rząd dusz klasy średniej pomiędzy Mateuszem Morawieckim a Konfederacją? To nie takie proste

Jest jeszcze jedna hipoteza, acz z kategorii niemożliwych. Byłby nią pomysł stworzenia liczącego się w kręgach eksperckich PiS konserwatywnego ośrodka ideowego, który wpłynie na odnowienie programu partii. Paradoksalnie, to partii Kaczyńskiego jest najbardziej potrzebne. Po pierwsze zbliżają się wybory, a dominacja KO w sondażach stawia nowe wyzwania. Po drugie PiS – w konfrontacji z konkurencją na prawicy jest ideowo nagi i nieatrakcyjny. Po trzecie musi się zmierzyć z wyzwaniem trumpizmu. Dotąd grał kartą amerykańskiego prezydenta w ciemno. Ale to się skończyło po ataku Trumpa na papieża Leona XIV. Dziś w partii już wiadomo, że polskiemu katolicyzmowi z bluźnierczym mesjanizmem Trumpa jest nie po drodze. Relacje z największym sojusznikiem trzeba więc przemyśleć na nowo. I nie będzie to proste wyzwanie.