Poseł został zatrzymany przez policję w środę w podkieleckich Chęcinach. Według Radia Kielce miał 0,7 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Nie protestował, gdy funkcjonariusze sprawdzali stan jego trzeźwości, nie zasłaniał się też immunitetem.
Łatas przyznał, że dzień wcześniej wypił niewielką ilość alkoholu. - Jestem chory, mam cukrzycę i jadłem po drodze kilka jabłek - mówił w TVN 24. Zapewnił też, że alkomat wykazał nie 0,7, tylko 0,34 jednostek alkoholu w wydychanym powietrzu.
Nie powiedział jednak, że 0,34 mg/l wykazane przez alkomat to zawartość alkoholu we krwi. Aby otrzymać wynik w wydychanym powietrzu należy pomnożyć to przez 2,1. Wtedy wychodzi właśnie 0,7 promila.
[srodtytul]Prokuratura rozpoczyna śledztwo[/srodtytul]
Kielecka prokuratura zapowiada, że wystąpi o uchylenie immunitetu posła.
Sam Łatas powiedział, że "jeśli będzie taka potrzeba i decyzja klubu i tak będzie sugerował marszałek Sejmu, to zrzeknie się immunitetu".
Również w partii czekają go konsekwencje. W radiowej "Trójce" już je zapowiedział przewodniczący zarządu głównego PiS Joachim Brudziński. Prezes PiS Jarosław Kaczyński komentując sprawę Łatasa powiedział, że jego partia nie toleruje tego rodzaju zachowań. - Jeżdżenie pod wpływem alkoholu jest dzisiaj przestępstwem; będą z tego wyciągnięte najdalej idące wnioski - oświadczył.
Poseł zapewnia, że dobrowolnie podda się partyjnej karze.