Dwaj pochodzący z Rosji mężczyźni podali się w rozmowie telefonicznej z prezydentem Andrzejem Dudą za sekretarza generalnego ONZ António Guterresa. Przez ponad 10 minut rozmawiali z polskim prezydentem. Autentyczność zamieszczonego w internecie nagrania potwierdziła Kancelaria Prezydenta.

"Gratulacje PAD złożyli: Nigel Farage i rosyjscy pranksterzy" - skomentował incydent na Twitterze senator PO Krzysztof Brejza.

"Prezydentem ponownie zostaje człowiek, który wierząc, że rozmawia z sekretarzem ONZ, skarży się, że Donald Tusk go nie lubi" - napisała z kolei Katarzyna Lubnauer, posłanka Koalicji Obywatelskiej, nawiązując do fragmentu rozmowy Dudy z rzekomym sekretarzem generalnym ONZ.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

"Ktoś zrobił w balona polskiego prezydenta. To naruszenie powagi państwa. To kompromitacja jego otoczenia. Niedoścignieni amatorzy. Dymisje w Kancelarii niezbędne" - stwierdził z kolei poseł KO Michał Szczerba.

Senator PO Marcin Bosacki stwierdził z kolei, że rozmowa jest dowodem m.in. na to, iż prezydent Duda jest "nienachalnie inteligentny", a ponadto "nie ma zielonego pojęcia o rozmowach w dyplomacji" i "słabo włada angielskim".

Na słabą znajomość angielskiego przez prezydenta Dudę zwrócił też uwagę poseł Konfederacji Artur Dziambor. "Gdyby coś, panie Andrzeju Dudo, służę fachową pomocą" - napisał poseł, który z wykształcenia jest anglistą. "Aha, jeszcze jedno, podziwiam ten kontakt ze społeczeństwem, możliwość zadzwonienia do samego Prezydenta, to jest coś!" - dodał nawiązując do fakty, że rosyjskim youtuberom udało się dodzwonić do prezydenta Polski.