Cimoszewicz odniósł się do słynnej wypowiedzi Sienkiewicza, który po jednym z przestępstw o charakterze rasistowskim powiedział do sprawców tego typu czynów: "Idziemy po was".
- W jakiejś wypowiedzi trochę złośliwie go zaczepiłem, dojdzie pan do tego Białegostoku, czy nie, już tyle miesięcy mija, to jest 180 kilometrów na piechotę by pan doszedł. Pozwalał sobie na początku na takie buńczuczne wypowiedzi, no niestety niewiele z tego wynikło - mówił wczoraj u Moniki Olejnik Cimoszewicz.
Dziś o tę sprawę pytany był minister spraw wewnętrznych. – Szkoda, że pan senator nie użył swojego autorytetu, kiedy w Białymstoku narastał problem rasistowskiej przestępczości – powiedział, nawiązując do okręgu wyborczego, z którego pochodzi Cimoszewicz.
– Pan senator wie, że problem dowodowy w przestępstwie to jest problem, którego się nie rozstrzyga z dnia na dzień, jeśli się kogoś nie złapało na gorącym uczynku – dodał.
Jego zdaniem sytuacja poprawiła się.
- Od paru miesięcy w Białymstoku mamy spokój. Nie mamy żadnego poważnego incydentu rasistowskiego – przypomniał. – Wreszcie coś w Polsce ruszyło w tej sprawie. To się dzieje w formie procesu, bo patologii społecznej nie eliminuje się w wyniku jednego ruchu.
Dodał, że nadal trwają czynności w „sprawie symbolicznej", jaką jest podpalenie mieszania małżeństwa Hindusa i Polki. – Na pewno osiągniemy sukces – powiedział, relacjonując intensywne działania policji i prokuratury, które zaoowocowały m.in. tysiącem spotkań z mieszkańcami Białegostoku.