Eurodeputowana PO z Lublina słuchała dziś rano radia TOK FM, w którym o swoich europejskich ambicjach mówił polityk SLD Włodzimierz Czarzasty.

"Coraz wiecej osob chce kandydowac do PE- chyba musimy zalatwic dla Polakow ze 150 albo i wiecej miejsc@trzaskowski_# tokfm"- napisała na Twitterze (pisownia oryginalna).

- Jak ktokolwiek otwiera jakiekolwiek polskie media, to słyszy, że kolejne osoby chcą startować do PE, a miejsc jest ograniczona liczba - tłumaczy w rozmowie z rp.pl. Jej zdaniem polscy politycy mają błędne podejście do tej kwestii.

- PE był postrzegany jako zsyp, miejsce wakacji, a tu się jednak pracuje - przekonuje prof. Kolarska-Bobińska. Wskazuje, że w europejskiej polityce należy umieć się poruszać. Jednak jej zdaniem dzięki silnej konkurencji może się okazać, że tym razem do Brukseli pojadą ci, którzy rzeczywiście znają języki i mają kompetencje, by forsować unijne regulacje.

Wskazuje, że ruch w tej sprawie należy do liderów partii politycznych. - Albo wybiorą dobrych albo wybiorą wiernych - mówi.

Przywołany na Twitterze przez koleżankę z europarlamentu, inny deputowany PO Rafał Trzaskowski uważa, że  Polacy i tak są w uprzywilejowanej sytuacji, bo inne kraje w przyszłorocznych wyborach będą miały jeszcze mniej miejsc niż w obecnej kadencji. Wpis Kolarskiej-Bobińskie traktuje "pół żartem pół serio"

- Ja się zajmowałem w PE raportem, który zmieniał liczbę parlamentarzystów po wejściu Chorwacji do UE. Udało mi się załatwić, żebyśmy nie stracili ani jednego miejsca i Polacy nadal będą wybierać 51 europosłów - przypomina w rozmowie z rp.pl.

Każda partia może wystawić 130 kandydatów (w 13 okręgach), ale nawet ci, którzy znajdą się na jedynkach nie mogą być pewni sukcesu.  W tej chwili PO ma 25 europosłów. - Prawdopodobnie PO będzie trudno powtórzyć aż tak dobry wynik - ocenia, nawiązując do ostatnich sondaży.

Jednak jego przypadek pokazuje, że nie miejsce na liście wyborczej jest ważne, a okręg i kampania. Trzaskowski startował z 4 miejsca w Warszawie. W swoim bastionie PO uzyskała świetny wynik i zdobyła trzy mandaty. On jednak wyprzedził, będącego przed nim na liście Grzegorza Kostrzewę-Zorbasa. 25 tys. głosów uzyskał dzięki zauważonej przez media kampanii. Wsparli go w niej znani przedstawiciele świata kultury, m.in. Tomasz Karolak i Michał Żebrowski.