Kaczyński orzekł,  że wielką weryfikacją  sukcesu rządów Zjednoczonej Prawicy był czas pandemii. -  Ta Polska, która była przedtem, nie byłaby w stanie wydać setek miliardów złotych na ratowanie polskiego przemysłu i gospodarki - mówił prezes PiS.

- Mieliśmy za sobą zwycięstwa wyborcze, mieliśmy wielki program przygotowany przez nasza partię pod przewodnictwem Piotra Glińskiego, mieliśmy za sobą bitwę o Trybunał Konstytucyjny, mieliśmy pierwsze akty nielojalności - mówił szef PiS - cytuje Onet.

Kaczyński mówił podczas utajnionego dla mediów kongresu PiS, że Zjednoczona Prawica w czasie swoich rządów poniosła dwie klęski: programu Mieszkanie Plus i w reformie sądownictwa.

Sukcesem jednak, według Kaczyńskiego, miało  być naprawienie systemu obowiązującego w Polsce: systemu "niedemokratycznego, niegospodarnego i imposybilnego". PiS odrzucił go jako nieefektywny również z  tego względu, że "był otwarty na wpływy zewnętrzne, które czyniły z Polski państwo niesuwerenne".

Kaczyński przyznał, że w obozie rządzącym istnieje nepotyzm, ale "niewielki".

- On nie jest szeroki, ale z tego opozycja korzysta, niedawno słyszeliśmy to w Sejmie z przykładami i będzie z tego korzystała. Ta łyżka jest ciągle bardzo mała w stosunku do beczki naszych sukcesów, ale mam wrażenie, że jest coraz większa i trzeba jasno powiedzieć, że jeśli tego nie zmienimy, nie mamy żadnych szans na to, aby wygrać wybory - stwierdził. - Trzeba rozstać się z ludźmi w naszej administracji, którzy źle nam życzą, albo życzą dobrze, ale boją się podejmować decyzję.

Kaczyński ocenił okres rządów Zjednoczonej Prawicy: - Dzieje tych pięciu albo inaczej mówiąc, prawie sześciu lat, to dzieje walki. Ani KOD-y, ani Obywatele Rzeczypospolitej, ani ciamajdany, ani te wszystkie nieustanne awantury w Sejmie nas nie powstrzymały - uważa Kaczyński.

Nie powstrzymały PiS-u, według prezesa, przed walką z podziałem na dwie grupy: na ekskluzywną, z prawami, pieniędzmi i resztą: "skromną, biedną, która miała się zgadzać na to, że w gruncie rzeczy nie ma praw politycznych, nie ma prawa wyłaniania władzy". Ją właśnie, mówił Kaczyński, miał na myśli Donald Tusk mówiąc o "moherowych beretach".

Prezes PiS zapowiedział zmiany w samej partii: - Będziemy mieli zamiast przewodniczącego komitetu wykonawczego Sekretarza Generalnego Partii, wybieranego przez Radę Polityczną, a on będzie miał swoich pełnomocników we wszystkich województwach, którzy nie będą kandydowali w najbliższych wyborach, będą na etacie partii i będą dbali o kwestie organizacyjne

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

- "Polski Ład" PiS  to droga do osiągnięcia poziomu przeciętnego w Unii Europejskiej. To będzie coś, czego w całej polskiej historii nigdy nie było. To będzie sukces na miarę tysiąclecia - mówił Kaczyński.