Senacka Komisja Regulaminowa opracowała projekt zmian w ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Polityków, którzy wykonywanie mandatu łączą z pracą zawodową, trudniej będzie zwolnić. Za odmowę udzielenia parlamentarzyście informacji ma urzędnikowi grozić grzywna. Prawdziwa rewolucja dotyczyłaby jednak oświadczeń majątkowych.
Najważniejszym składnikiem majątku wielu parlamentarzystów są nieruchomości. Obecnie w oświadczeniu muszą podać m.in. ich metraż i wartość. – By prawidłowo wycenić tę ostatnią, można skorzystać z dwóch możliwości: albo zrobić operat szacunkowy (zamówić opinię u rzeczoznawcy – red.), albo wystawić ją na sprzedaż. To nierealne, więc niektórzy parlamentarzyści wpisują np. wartość z polisy ubezpieczeniowej – mówi Andrzej Misiołek z PO, szef Komisji Regulaminowej w Senacie.
Senacki projekt to kolejna propozycja zwiększenia przywilejów parlamentarzystów
Projekt zakłada, że z oświadczeń zniknie wartość nieruchomości. Parlamentarzystom łatwiej będzie też deklarować zasoby pieniężne. Muszą robić to już teraz, jednak ich wartość mieliby wpisywać z dokładnością do 5 tys. zł.
Parlamentarzyści nie będą musieli podawać już w oświadczeniach zarobków uzyskanych w Sejmie i Senacie.
Uproszczenie przepisów podoba się posłowi PSL Eugeniuszowi Kłopotkowi. – W udostępnianym w internecie oświadczeniu majątkowym adres nieruchomości jest zamazany. Jednak podawanie wartości to wykładanie się jak na tacy, również dla potencjalnych złodziei – wyjaśnia.
– Umiejscowienie nieruchomości i metraż to wystarczające dane – zgadza się prof. Antoni Kamiński, były prezes Transparency International w Polsce. Zauważa jednak, że senacki projekt to kolejna w ostatnich latach propozycja zwiększenia przywilejów parlamentarzystów.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
W 2009 r. Sejm zmienił prawo tak, by uposażenie poselskie można było pobierać łącznie z emeryturą. Wcześniej na czas pełnienia mandatu jej wypłacanie trzeba było zawiesić. Rok później posłowie zmienili zasady wystawiania w Sejmie list obecności. Zaczęto wykładać je na cały dzień posiedzenia, a nie tylko pierwsze dwie godziny, więc łatwiej zachować dniówkę.
Jednocześnie parlamentarzyści mają problem z poparciem dla propozycji ograniczających ich przywileje. Od ponad roku leży w Sejmie projekt ustawy umożliwiający posłom płacenie mandatów drogowych. Z kolei marszałek Sejmu Ewa Kopacz natrafiła na opór klubów poselskich, gdy zaproponowała rozdzielenie posiedzeń Sejmu i komisji, by nie odbywały się tego samego dnia.
Senator Misiołek mówi „Rz", że niektóre z proponowanych przez jego komisję zmian są realizacją zaleceń Grupy Państw przeciwko Korupcji GRECO, organu Rady Europy. Jego komisja nie zdecydowała się na realizację innej sugestii GRECO – objęcia oświadczeniami majątkowymi członków najbliższej rodziny.
Politolog dr hab. Rafał Chwedoruk mówi, że proponowane przez Senat przywileje nie są powodem do niepokoju. – Parlament przy wszystkich swoich wadach jest najbardziej demokratycznym ciałem w Polsce, a media kontrolują go mocniej niż np. spółki Skarbu Państwa. Jeśli posłowie nie mieliby gwarancji bezpieczeństwa, to kto inny miałby je mieć? – pyta.
– Parlamentarzyści, tworząc przepisy regulujące ich pracę, są sędziami we własnej sprawie – zauważa jednak prof. Kamiński. – Powinno powstać jakieś społeczne ciało doradzające im w tym zakresie.