Nie ulega dziś wątpliwości, że spór o Trybunał Konstytucyjny (TK) to najdłuższy i prawdopodobnie najpoważniejszy kryzys ustrojowy w historii III RP. Poważniejszy tym bardziej, że instytucja pełni bardzo ważną rolę w naszym kraju. To właśnie zasiadający w TK sędziowie orzekają o tym, co jest zgodne z Konstytucją, a co nie jest. Jeśli nie jest – takie prawo przestaje obowiązywać.
W praktyce oznacza to, że ci, którzy mają wpływ na jego obsadę, mogą pośrednio wpływać na to, jak interpretowane jest prawo w Polsce. I jakie będzie tu działało.
Kto wybiera sędziów Trybunału Konstytucyjnego? Wyjaśnijmy kilka pojęć
Zgodnie z art. 194 Konstytucji RP sędziów TK wybiera Sejm. Sędziów jest 15, a kadencja każdego z nich trwa 9 lat. Z kolei ustawa o TK dodaje także, że wybrany sędzia składa ślubowanie „wobec Prezydenta RP”. To właśnie ten zapis jest dziś kością niezgody. Bo co to właściwie oznacza w praktyce? Czy rola prezydenta to tylko uroczysta formalność czy też prezydent może odmówić przyjęcia ślubowania i zablokować w ten sposób sędziego?
Innym pojęciem pojawiającym się w sporze o TK jest „sędzia-dubler”. To potoczne określenie trzech z pięciu sędziów, których wybrał Sejm w grudniu 2015 r. (czyli na początku rządów PiS). Sędziowie ci mieli zająć miejsca, które zgodnie z wyrokiem samego TK z 2015 r. oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka zostały już wcześniej obsadzone przez Sejm poprzedniej kadencji.
Czytaj więcej
– Rosjanie pokazują nas jako państwo niestabilne i nieporadne – mówi ppłk Maciej Korowaj, były oficer wywiadu wojskowego. Celem jest podważanie zau...
Kolejnym ważnym wątkiem w tej sprawie jest publikacja w Dzienniku Ustaw. Zgodnie z art. 190 Konstytucji RP wyrok TK wchodzi w życie z dniem ogłoszenia go w dzienniku urzędowym (czyli w Dzienniku Ustaw). Technicznie za jego wydawanie odpowiedzialny jest ustawowo Prezes Rady Ministrów przy pomocy Rządowego Centrum Legislacji (RCL). Konstytucja nakazuje publikować wyroki „niezwłocznie”, ale zarówno rząd Beaty Szydło (w 2016 r.), jak i Donalda Tuska (od 2024 r.) odmawiały publikacji wyroków, uznając je za wydane z naruszeniem prawa.
Kolejnym ważnym rozróżnieniem w tym sporze jest różnica pomiędzy uchwałą a ustawą. Ustawa to twarde prawo, uchwała z kolei jest stanowiskiem izby parlamentu. Ta druga, w przeciwieństwie do ustawy, nie wymaga podpisu prezydenta i nie tworzy nowego prawa powszechnie obowiązującego. Jednak rządzący w ostatnich latach potraktowali uchwałę jako narzędzie polityczno-prawne do podważania wcześniejszych decyzji.
Spór ciągnie się od 2015 r. Problemem są tzw. sędziowie-dublerzy
Aby zrozumieć genezę sporu, należy cofnąć się do 2015 r., gdy rządząca koalicja PO-PSL, spodziewając się przegranej w wyborach parlamentarnych, uchwaliła nową ustawę o TK z przepisem przejściowym (art. 137). Pozwoliła ona ustępującemu Sejmowi VII kadencji wybrać w październiku 2015 r. pięciu nowych sędziów:
– trzech na miejsce sędziów, których kadencje kończyły się 6 listopada 2015 r. (czyli jeszcze w trakcie formalnego trwania kadencji starego Sejmu).
– dwóch na miejsce sędziów, których kadencje kończyły się dopiero w grudniu 2015 r. (czyli już w trakcie kadencji nowego Sejmu).
Czytaj więcej
Trybunał Konstytucyjny znów znalazł się w centrum politycznego konfliktu. Maciej Berek złożył ślubowanie sędziowskie w Sejmie bez udziału prezydent...
Byli to kolejno: Roman Hauser, Andrzej Jakubecki, Krzysztof Ślebzak („listopadowi”) oraz Bronisław Sitek oraz Andrzej Sokala („grudniowi”). Stało się to już w momencie, gdy PO stracił już Pałac Prezydencki (po przegranej Bronisława Komorowskiego), a nowy prezydent – Andrzej Duda – wstrzymał się z odebraniem ślubowania od całej piątki, wskazując na wątpliwości konstytucyjne.
16 listopada 2015 r., Prawo i Sprawiedliwość zdobyło większość w Sejmie VIII kadencji. Pod koniec listopada nowy Sejm przyjął pięć uchwał stwierdzających „brak mocy prawnej” październikowego wyboru wszystkich pięciu sędziów, a 2 grudnia wybrał na te miejsca pięć nowych osób (Julię Przyłębską, Mariusza Muszyńskiego, Lecha Morawskiego, Piotra Pszczółkowskiego i Henryka Ciocha).
Od czterech sędziów wybranych przez PiS prezydent Andrzej Duda odebrał ślubowanie w nocy, na kilka godzin przed planowaną rozprawą w TK (piąta wybrana osoba, Julia Przyłębska, złożyła ślubowanie tydzień później). Następnego dnia, 3 grudnia 2015 r., zapada kluczowy wyrok TK (sygn. K 34/15). Instytucja pod przewodnictwem prezesa Andrzeja Rzeplińskiego orzeka, że poprzedni Sejm (PO-PSL) złamał Konstytucję, wybierając dwóch sędziów „grudniowych” na zapas, ale miał pełne prawo wybrać trzech sędziów „listopadowych”. Od tego momentu trzy miejsca stają się osią całego kryzysu: według TK i ówczesnej opozycji są one już zajęte przez sędziów wybranych w październiku, więc trzej sędziowie wybrani przez PiS na ich miejsce (Muszyński, Morawski, Cioch) to tzw. sędziowie-dublerzy.
Czytaj więcej
Nowy sędzia Trybunału Konstytucyjnego Maciej Berek złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa naruszenia nietykalności osobistej przez prezesa...
Ustawy naprawcze PiS
Prezes TK Andrzej Rzepliński nie dopuszcza trzech tzw. sędziów-dublerów do orzekania. Nowa większość rządząca nie pozostaje jednak bierna i Sejm uchwala tzw. ustawy naprawcze, których celem jest wymuszenie na TK dopuszczenia tzw. sędziów-dublerów, wprowadzające m.in. obowiązek rozpatrywania spraw ściśle według kolejności wpływu oraz wymóg większości 2/3 głosów oraz konieczność głosowania min. 13 sędziów.
W marcu 2016 r. TK uznaje pierwszą ustawę naprawczą za niekonstytucyjną (wyrok K 47/15). Jednak premier Beata Szydło odmawia publikacji wyroku w Dzienniku Ustaw, co oznacza, że nie wchodzi on w życie. Dlaczego premier odmówiła? Stało się tak, ponieważ TK orzekł, mając jedynie 12 sędziów (wg ustawy, którą skrytykował, trzeba mieć 13), nie zastosował wymogu większości 2/3 (a jedynie zwykłą) oraz nie rozpoznał sprawy zgodnie z kolejnością (inne wnioski czekały nadal na rozpatrzenie). Dlaczego tylko 12 sędziów? Wróćmy do tzw. sędziów dublerów.
Czytaj więcej
Mając na uwadze zawisłość sporu kompetencyjnego zainicjowanego przez prezydenta, dzisiejsze działania przy użyciu służb podległych MSWiA, mające wp...
Według TK trzech sędziów zostało poprawnie wybranych przez Sejm (jeszcze gdy większość miała koalicja PO-PSL), ale dwaj grudniowi, już nie. Jednak na miejsce całej piątki PiS wybrał nowych. Dwaj grudniowi zostali przyjęci przez TK, ale powstał spór o pozostałych trzech. Czy powinni to być trzej wybrani przez PO-PSL (od których ślubowania nie przyjął Prezydent RP) czy trzej wybrani przez PiS (od których ślubowanie przyjął Prezydent RP, ale ci z kolei zajęli miejsca poprawnie wybranych, choć nadal bez ślubowania)? W rezultacie mieliśmy trzy wakaty i sześciu sędziów – trzech bez ślubowania i trzech wybranych niezgodnie z prawem (wg samego TK). Trybunał Konstytucyjny wiedział zatem, że tylko 12 sędziów zasiada zgodnie z prawem, ale nie mógł dopuścić do orzekania ani trzech wybranych przez PO-PSL ani trzech przez PiS.
Mówiąc najprościej, obóz rządzący wprowadził nową ustawę. TK uznał, że jest ona niezgodna z Konstytucją, ale według rządu, wyrok TK był nieważny, ponieważ nie spełnił wymogów zapisanych właśnie w tej ustawie. Rząd mówi: „nie możecie sami zdecydować, że ustawa, która formalnie obowiązuje, was nie wiąże”. Z kolei TK odpowiada, że „nie można wymagać od nas stosowania przepisów, których konstytucyjność właśnie badamy, jeśli uniemożliwiałyby nam przeprowadzenie tej kontroli”.
Krytyczne opinie wobec zmian w Polsce wydaje Komisja Wenecka (organ doradczy Rady Europy), a Komisja Europejska wszczyna wobec Polski procedurę kontroli praworządności.
Pierwszą prezes TK została Julia Przyłębska, „wielkie odkrycie towarzyskie” Jarosława Kaczyńskiego
19 grudnia 2016 r. skończyła się kadencja prezesa Andrzeja Rzeplińskiego. Następnego dnia, na mocy nowych przepisów przejściowych, prezydent Andrzej Duda powierza Julii Przyłębskiej nowo utworzoną ustawowo funkcję „sędziego pełniącego obowiązki Prezesa TK”. Julia Przyłębska od razu włączyła trzech tzw. sędziów-dublerów do orzekania i zwołała Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK, które przedstawiło prezydentowi kandydatów na nowego prezesa. 21 grudnia 2016 r. Andrzej Duda powołuje Julię Przyłębską na prezesa TK. Krytycy oraz część prawników od początku podnoszą, że wybór ten miał wady formalne (brak odrębnej uchwały Zgromadzenia Ogólnego oraz nieobecność jednego z sędziów). Kilka dni później, 3 stycznia 2017 r., wchodzi w życie ustawa ograniczająca długość kadencji prezesa TK do 6 lat, a ponowne powołanie na to stanowisko jest niedopuszczalne.
Czytaj więcej
Jak wyjść z kryzysu Trybunału Konstytucyjnego i przywrócić mu sprawne funkcjonowanie? W „Rzeczpospolitej” przedstawiamy stanowiska prawników dotycz...
W 2017 r. umierają dwaj z trzech tzw. sędziów-dublerów – Lech Morawski i Henryk Cioch. W składzie zostaje ostatni – Mariusz Muszyński. Następne lata upływają pod znakiem konfliktu nowego TK z UE oraz kilku głośnych wyroków. W październiku 2020 r. (wyrok K 1/20) TK uznaje za niekonstytucyjną przesłankę pozwalającą na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu. W maju 2021 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że skład TK, w którym zasiada tzw. sędzia-dubler (Mariusz Muszyński), nie jest „sądem ustanowionym ustawą” w rozumieniu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
W drugiej połowie 2021 r. TK orzeka (wyroki P 7/20 i K 3/21), że wybrane przepisy traktatów unijnych – w zakresie, w jakim pozwalają TSUE badać organizację polskiego sądownictwa – są niezgodne z polską konstytucją. Na przełomie 2022 i 2023 r. wybucha spór wewnątrz samego TK. Część sędziów (wybrani przez PiS) twierdzi, że 6-letnia kadencja Julii Przyłębskiej na stanowisku Prezesa TK wygasła w grudniu 2022 r., ale Przyłębska odmawia ustąpienia, wskazując, że przepis o 6-letniej kadencji wszedł w życie kilka dni po jej powołaniu, więc może kierować Trybunałem do końca swojej 9-letniej kadencji sędziowskiej (do grudnia 2024 r.). Krytycy uważali, że także ją obowiązują nowe przepisy, ponieważ w momencie jej powołania nowe prawo było już uchwalone i ogłoszone (19 grudnia, czyli na dwa dni przed wyborem).
Zmiana rządu to kolejny rozdział sporu wokół TK
Po wyborach z 15 października 2023 r. władzę obejmuje koalicja KO, Trzeciej Drogi (PSL, Polska 2050) i Lewicy. Kilka miesięcy później, 6 marca 2024 r., Sejm X kadencji przyjmuje uchwałę w sprawie usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego, w której stwierdza, że Mariusz Muszyński (tzw. sędzia-dubler) oraz Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak (którzy zastąpili tzw. sędziów-dublerów) nie są sędziami TK, a Julia Przyłębska nie jest uprawniona do pełnienia funkcji Prezesa TK.
Nowy rząd wstrzymuje publikację wszystkich wyroków TK w Dzienniku Ustaw (co formalnie potwierdza uchwałą Rady Ministrów z 18 grudnia 2024 r.). We wrześniu 2024 r. Sejm uchwalił dwie ustawy gruntownie reformujące TK. Napotyka jednak na poważną przeszkodę – prezydenta Andrzeja Dudę. Ten obie ustawy odsyła do Trybunału Konstytucyjnego, aby zbadał, czy są one zgodne z Konstytucją. W grudniu 2024 r., czyli w ostatnich dniach kadencji Julii Przyłębskiej, Andrzej Duda powołuje na nowego Prezesa TK – Bogdana Święczkowskiego (byłego Prokuratora Krajowego).
Mimo upływu ponad dekady, spór nadal jest żywy. W marcu i kwietniu 2026 r. Sejm wybrał sześcioro nowych sędziów TK na miejsce wybranych 9 lat wcześniej (czyli w czasach rządów PiS), którym właśnie skończyła się kadencja. Problem w tym, że nowy prezydent Karol Nawrocki odbiera ślubowanie jedynie od dwojga z nich (Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka). Pozostałej czwórce (Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska) odmawia przyjęcia przysięgi, powołując się na zarzuty formalne wobec procedury sejmowej.
TK składa się więc z 9 urzędujących sędziów oraz dwojga nowych (których ślubowanie przyjął Prezydent RP). Pozostała czwórka nie ma możliwości złożenia ślubowania w obecności głowy państwa, ponieważ prezydent nie uznaje ich wyboru, podając za oficjalny powód wątpliwości co do prawidłowości procedury wyboru przeprowadzonej przez Sejm. Kancelaria Prezydenta wskazywała m.in. na zasadę indywidualizacji wyboru sędziów i ochronę ich kadencji, uważając, że prezydent ma prawo wyjaśnić wątpliwości przed odebraniem ślubowania.
TK znów w niepełnym składzie
Krytycy uważają, że Karol Nawrocki wybrał sędziów, od których przyjmie ślubowanie, więc przekroczył swoje kompetencje (nie ma prawa do wyboru sędziów). Kancelaria Prezydenta nie opublikowała pełnej analizy prawnej, na którą się powoływała. W odpowiedzi na pytania Radia ZET poinformowała, że analizy stanowią materiał wewnętrzny kancelarii.
Czytaj więcej
Mimo że Maciej Berek złożył w Sejmie ślubowanie wobec prezydenta, nie spodziewam się przyspieszenia w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Raczej będ...
W odpowiedzi na działania Karola Nawrockiego, 9 kwietnia w Sejmie ślubowanie składa czworo niezaprzysiężonych przez prezydenta sędziów. Robią to w obecności notariusza i byłych prezesów TK. Dokumenty trafiają do Kancelarii Prezydenta. Sejm uważa, że takie ślubowanie zakończyło procedurę, zaś Kancelaria Prezydenta twierdzi, że ustawa wymaga złożenia ślubowania w obecności prezydenta, a uroczystość w Sejmie tego wymogu nie spełnia. Spór dotyczy więc tego, czy „wobec Prezydenta RP” oznacza „w jego obecności”.
Wygasa kolejna kadencja – tym razem sędziego Justyna Piskorskiego. Nowy sędzia, Marek Berek, także nie otrzymuje zaproszenia na ślubowanie od prezydenta Nawrockiego i również (14 października 2026 r.) składa ślubowanie w Sejmie. Taka formuła nie przekonuje jednak prezesa TK Bogdana Święczkowskiego. Nie uznaje on ślubowań złożonych w Sejmie i nie dopuszcza pięciorga „sejmowych” sędziów do orzekania. Rząd i większość sejmowa uznają ich za pełnoprawnych sędziów, wskazując, że sędziowie wybrani przez obecny Sejm uzyskali już w Trybunale większość (8 z 15).
Kancelaria Prezydenta uważa, że złożenie przysięgi na sali sejmowej i wysłanie jej pocztą lub przez dziennik podawczy do Pałacu Prezydenckiego to „pseudozaprzysiężenie” omijające ustawę. Takie osoby nie mogą objąć urzędu sędziego i orzekać. Rząd uważa, że prezydent nie ma prawa bez podstawy prawnej blokować odebrania przysięgi. Jednostronne ślubowanie w Sejmie jest więc ważne.
Czytaj więcej
Premier Donald Tusk skomentował opinię Komisji Weneckiej dotyczącą ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Podkreślił, że prezydent nie może...
To, z czym mamy obecnie do czynienia, to dualizm prawny, czyli istnienie dwóch równoległych rzeczywistości prawnych w jednym państwie. Oznacza ono paraliż ochrony praw obywatelskich. Twórcy konstytucji nie przewidzieli, że prezydent może po prostu nie odebrać ślubowania, a premier nie wydrukować wyroku TK w Dzienniku Ustaw. Ta z pozoru niewielka luka w prawie doprowadziła do chaosu prawnego, który ciągnie się już od ponad 10 lat.