We wtorek prokuratura przeprowadziła czynności z lekarzem i byłym politykiem KO Dawidem K.

K. znalazł się w centrum uwagi po publikacjach dotyczących jego pracy i zarobków. W 2025 r. miał uzyskać około 1,6 mln zł dochodu, głównie w związku z pracą w kilku warszawskich placówkach medycznych. Kontrowersje wzbudziło również pełnienie przez niego funkcji koordynatora SOR mimo braku ukończonej specjalizacji.

Czytaj więcej

Dawid Kacprzyk miał wsparcie wpływowych lekarzy z KO. „Znam go jak wielu innych”

Wątpliwości dotyczące organizacji pracy na SOR pojawiły się także po ujawnieniu informacji o wielogodzinnych dyżurach. Według medialnych doniesień w dokumentacji znajdowały się grafiki przewidujące nawet kilkudziesięciogodzinne dyżury, w niektórych przypadkach Kacprzyk miał przebywać poza szpitalem w czasie, gdy formalnie pełnił dyżur, a w sumie przepracować ponad 4 tys. godzin. Prokuratura badała m.in. wątek rozliczeń i możliwego narażenia szpitala na straty.

Dawid K. rezygnuje z członkostwa KO i z funkcji radnego

Po ujawnieniu afery Kacprzyk miał skorygować wystawiane szpitalowi faktury i oddać placówce pół miliona zł. 

W czerwcu 2026 r. zrezygnował też z członkostwa w KO oraz z mandatu radnego Ursusa, złożył też wniosek o  zawieszenie w prawach członka Okręgowej Rady Lekarskiej (ORL) w Warszawie. Jednocześnie zaprzeczał części pojawiających się pod jego adresem zarzutów i za pośrednictwem pełnomocnika przekonywał, że był bezpodstawnie łączony ze zdarzeniami, z którymi nie miał związku.

Na początku września media dotarły do informacji o nowym miejscu pracy Kacprzyka – ma przyjmować pacjentów w podwarszawskim Jaktorowie.