Mateusz Morawiecki ocenił, że zwycięstwo AfD w Niemczech to zagrożenie dla Polski. – Jestem wśród tych chyba nielicznych polityków dziś, którzy wcale się nie cieszą, jak Niemcy chwalą się tym, że rosną ich wydatki na zbrojenia, armia niemiecka staje się coraz silniejsza. Wolałbym widzieć tutaj pełną równowagę między Polską a Niemcami, a tak naprawdę wolałbym, żeby polska armia była silniejsza – stwierdził.

Reklama
Reklama

Mateusz Morawiecki: Bojkot AfD nie jest rozwiązaniem

Dodał, że w działaniach prawicowej partii już dziś widzi elementy, które powinny niepokoić polityków.  – Łączę tutaj kropki ze sobą, bo jeśli AfD jest tą bardzo radykalną partią, która może też formułować wobec Polski wnioski rewizjonistyczne, czyli zwrotu ziem i mają czelność, żeby domagać się od Polski odszkodowań za to, że nie wydaliśmy człowieka, który jest podejrzany o udział w wysadzeniu rury niemiecko-rosyjskiej, to są to sygnały bardzo niepokojące – tłumaczył. 

Czytaj więcej

„Mrok nad Berlinem, zwyciężyli zwolennicy Putina”. Włoska prasa o wygranej AfD

Zapytany, jak politycy powinni reagować na coraz silniejsze AfD, mówił, że bojkot nie jest rozwiązaniem. – Powinniśmy z nimi rozmawiać i przekonywać – ocenił. Winę za wzrost poparcia radykalnie prawicowych partii Morawiecki zrzuca na Unię Europejską. – Wzrost AfD to jest dziecko lewicowo-liberalnych elit w Brukseli. To właśnie polityka tych elit doprowadziła do tego, że mamy do czynienia z ogromnym buntem społecznym przeciwko likwidacji miejsc pracy, migracji, polityce klimatycznej – stwierdził.

Pytany o wpis Donalda Tuska, że z triumfu AfD mogą cieszyć się tylko idioci albo zdrajcy, Mateusz Morawiecki zaczął od wyliczenia działań rządu Donalda Tuska, które  – jego zdaniem –  wspierają rozwój radykalizmu. – Obecny premier dążył do resetu, chciał wpuścić do Polski wszystkich migrantów, a potem zobaczymy, kto jest kim, mówi premier, który żyrował politykę klimatyczną. Nie ma idiotów i zdrajców, są ludzie, którzy mają zupełnie inne spojrzenie – wyliczał. Zwrócił się też bezpośrednio do premiera: – A kto żyrował rurę niemiecko-rosyjską? Bo wydaje mi się, że ten gazociąg Nord Stream II wspierała partia, której on był członkiem – dodał. 

Mateusz Morawiecki o Zondacrypto: Wielokrotnie ostrzegałem polityków prawicy

Morawiecki mówił też sporo o aferze Zondacrypto. Poradził politykom, by w pełni poparli propozycję powołania komisji śledczej, o którą apeluje jego ugrupowanie – Rozwój Plus.  –  Nie mamy nic do ukrycia. Chyba to jest dobry test na polską klasę polityczną – kto jest za komisją śledczą, a kto nie jest – stwierdził. 

Czytaj więcej

„Gramy w teatrze Tuska”. Współpracownik Nawrockiego o sprawie Zondacrypto

Dodał, że wielokrotnie ostrzegał polityków prawicy przed kryptowalutami. Kiedy prowadzący audycję zacytował prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który twierdzi, że nie przypomina sobie tego sceptycyzmu Morawieckiego, były premier polecił mu przesłuchać jego stare wywiady, w których krytycznie odnosił się do rynku krypto. 

– Mam nadzieję, że ta afera pogrąży PO, KO, bo poruszamy się od złodzieja Kacprzyka do złodzieja Krala, od pani Konieczyńskiej z PO, która rozdawała pieniądze znajomym, po Chabowskiego z prosektorium – stwierdził. Pytany o Zbigniewa Ziobrę, który wziął pieniądze od prezesa Zondacrypto, Morawiecki podkreślił, że powinien się z tego tłumaczyć sam minister i PiS. – Absolutnie od złodzieja Krala nikt nie powinien przyjmować pieniędzy – podkreślił.