Klub parlamentarny Tiszy przypomniał w opublikowanym w środę oświadczeniu, że jednym z kluczowych zobowiązań ugrupowania było odzyskanie należnych Węgrom środków unijnych. W tym celu parlament przyjął kompleksowe rozwiązania antykorupcyjne oraz środki zwiększające przejrzystość, co pozwoliło zabezpieczyć unijne fundusze, wstrzymane za czasów poprzedniego rządu Viktora Orbana - podkreślił.

Ograniczenia dla polityków i większa kontrola parlamentu

Ugrupowanie premiera Magyara przypomniało też, że w ciągu pierwszych 100 dni rządów obniżono koszty funkcjonowania parlamentu oraz wynagrodzenia posłów, powołano pięć parlamentarnych komisji śledczych i ograniczono liczbę obszarów, w których przyjęcie ustaw wymaga większości dwóch trzecich głosów.

Parlament ograniczył również kadencję posłów do 12 lat, a premiera do dwóch kadencji. „Wszystkie te decyzje zmierzają w jednym kierunku: budowy demokratycznego państwa, w którym żadna siła polityczna nie może na dekady utrwalić swoich rządów” - zaznaczył klub parlamentarny Tiszy.

„Nie wszystko, co przez lata uległo degradacji, da się naprawić w ciągu 100 dni. Wymienione działania stanowią jedynie część decyzji podjętych w tym okresie, lecz wyraźnie wskazują kierunek zmian ku sprawnie funkcjonującemu państwu, życiu publicznemu wolnemu od patologii, silniejszym instytucjom demokratycznym oraz bardziej ludzkiemu obliczu Węgier” – podsumował.

Czytaj więcej

Agonia Fideszu. Orbán bezsilny, politycy uciekają, sondaże są miażdżące

„Znów mamy sojuszników”

Sto dni rządów Tiszy skomentowało również w rozmowie z dziennikiem „Nepszava” kilku węgierskich ekspertów. Politolog Gyorgy Foldes zwrócił uwagę, że atmosfera społeczna i międzynarodowa pozycja kraju uległy „radykalnej zmianie”, czego odzwierciedleniem jest napływ funduszy unijnych. „Równie istotne jest to, że znów mamy sojuszników. W niemałym stopniu jest to zasługa nowej polityki wewnętrznej” - podkreślił.

Psycholog społeczny Gyorgy Csepeli ocenił, że zwycięstwo wyborcze Magyara położyło kres trwającemu 16 lat „cichemu ludobójstwu” popełnianemu przez rząd Orbana.

Czytaj więcej

Premier Węgier z wizytą w Polsce. Péter Magyar idzie w ślady Donalda Tuska

- W ciągu pierwszych 100 dni poczyniono wstępne kroki ku uzdrowieniu sytuacji: zniknęły pełne nienawiści plakaty, prace parlamentu stały się przejrzyste, zakończono samobójcze tzw. otwarcie na Wschód, a dawny przyjaciel stał się wrogiem – i odwrotnie. W międzyczasie kraj nawiedziły upały wraz z towarzyszącymi im problemami, z którymi premier poradził sobie znakomicie – stwierdził rozmówca dziennika.

Politolog Andrea Szabo uznała, że w ostatnich 100 dniach „bez wątpienia rozpoczęto demontaż reżimu, który coraz bardziej zmierzał w stronę autorytaryzmu”. Szabo skrytykowała jednak obóz Magyara za jakość procedur, w tym zbyt wysokie tempo wprowadzania daleko idących zmian.

- Praktyki decyzyjne rządu nie zerwały jeszcze całkowicie ze schematami poprzedniego reżimu - dodała.

„Nepszava” wystawiła rządowi ocenę „4” w 5-stopniowej skali.