„Pan Arnaud de Baecque, rezydujący w Birmie przedstawiciel MKCK (Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża – red.), spotkał się dziś rano z Aung San Suu Kyi” – przekazało na Telegramie biuro prasowe prezydenta Mjanmy Min Aung Hlainga.
W komunikacie nie ujawniono przebiegu rozmów ani ich szczegółowej lokalizacji, poza informacją, że miały miejsce w Naypyidaw, stolicy kraju.
Opublikowano fotografie przedstawiające Aung San Suu Kyi i Arnauda de Baecque, przedstawiciela Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża
Rodzina Aung San Suu Kyi domagała się dowodu, że noblistka żyje
Na opublikowanych przez reżim fotografiach – których, jak podkreślają światowe agencje, autentyczności i kontekstu nie można niezależnie potwierdzić – 81-letnia noblistka sprawia wrażenie zrelaksowanej i uśmiechniętej. Kolejne zdjęcie przedstawia Suu Kyi krojącą tort z napisem „Wszystkiego najlepszego, Ciociu Suu” i datą 19 czerwca 2026 r., co może sugerować, że kadry pochodzą z jej urodzin.
Pierwotnie, po tym, jak wojsko w Mjanmie obaliło demokratyczny cywilny rząd Suu Kyi w lutym 2021 r., noblistka po serii procesów, powszechnie uznawanych za sfabrykowane i motywowane politycznie, została skazana na 33 lata pozbawienia wolności, po czym karę skrócono do 27 lat. W kwietniu 2026 r. w ramach aktów amnestii wyrok skrócono o jedną trzecią, co oznacza, że do odbycia pozostało jej ok. 18 lat pozbawienia wolności.
Choć w maju państwowe media Mjanmy informowały o przeniesieniu Aung San Suu Kyi z więzienia do aresztu domowego, jej rodzina uznaje te doniesienia za niewiarygodne i domaga się twardych dowodów na to, że liderka opozycji w ogóle żyje.
Czytaj więcej
Świat zajęty swoimi sprawami i problemami milczy i problemu junty w Mjanmie, dawnej Birmie, nie widzi. A ONZ raz jeszcze udowadnia, że jest Organiz...
Obecny szef państwa, 69-letni Min Aung Hlaing, to dawny dowódca wojskowy i główny architekt zamachu stanu z 2021 r. W kwietniu, po nieuznawanych przez m.in. kraje Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) fasadowych wyborach, kontrolowany przez wojsko parlament powierzył mu stanowisko cywilnego prezydenta. Po objęciu urzędu ogłosił szereg amnestii dla więźniów, co eksperci i obrońcy praw człowieka oceniają jako wyłącznie kosmetyczny ruch, mający ocieplić wizerunek reżimu za granicą.