Kierwiński był pytany, czy mieszkańcy Lubelszczyzny byli skutecznie poinformowani o zagrożeniu powietrznym w nocy z 29 na 30 lipca. 

Marcin Kierwiński mówi, co robić, gdy zawyją syreny, a w radiu i telewizji nie ma komunikatu

- Czy skutecznie zostali zaalarmowani? Tak, zostali skutecznie zaalarmowani. Natomiast każda tego rodzaju sytuacja to wydarzenie, które każe weryfikować procedury – odparł.

Czytaj więcej

Marek Kozubal: Systemy alarmowania nie zadziałały najlepiej. Dlaczego jesteśmy głusi na zagrożenie

Dopytywany, czy nad ranem 30 lipca mieszkańcy województwa lubelskiego zostali poinformowani „optymalnie” o zagrożeniu, Kierwiński odparł, że „nigdy pewnie stanu optymalnego żadne państwo nie osiąga”. - Nie, nie było optymalnie, nie ma co do tego wątpliwości – dodał. 

Jakie błędy popełniono? – To już powiedzieliśmy wczoraj. Na pewno dla spokoju społecznego będziemy informować o tym, jak odwołane zostaną alarmy, choć – chce jasno powiedzieć – że procedura w tym zakresie jest jasna: syreny wyją rozpoczynające alarm i syreny wyją kończące alarm. Każdy z nas musi kwestię przyswoić, bo żyjemy w takich czasach – odparł. 

A co z zaleceniem dla obywateli, które znalazło się w „Poradniku bezpieczeństwa” rozsyłanym Polakom przez rząd, by – po usłyszeniu syreny – włączyć radio i telewizję i stosować się do komunikatów, których nie było?

Sygnały alarmowe

Sygnały alarmowe

Foto: PAP

– Pokazujecie państwo jedną stronę poradnika, to trochę bardziej rozbudowana publikacja. W rozdziale dotyczącym obiektów schronienia jest jasno powiedziane, jeśli chodzi o sygnały alarmowe, że należy oczekiwać na komunikaty i informacje ze strony służb. Jeśli tych komunikatów nie ma, należy pozostać na miejscu, znaleźć miejsce, które jest pozbawione okien, kontaktu z otwartym powietrzem i tam do czasu odwołania alarmu przetrwać – wyjaśnił. Dopytywany, co sam by zrobił, gdyby usłyszał alarm, Kierwiński odparł, że „przeniósłby siebie i rodzinę do miejsca w domu, w którym nie ma okien i tam przeczekałby na kolejne informacje ze służb”. 

– Staram się uczulić wszystkich, że żyjemy w czasach, kiedy takie kwestie jak co oznaczają syreny, jak się zachować, to często są minuty, musimy mieć wpojone w krew – dodał Kierwiński.

Czytaj więcej

Rodzaje alarmów w Polsce. Te sygnały powinien znać każdy

Szef MSWiA powtórzył też deklarację, że od teraz, po odwołaniu sygnału alarmowego, „nawet jeśli jest to alarm zarządzony przez syreny”, będzie wysyłany alert RCB informujący o odwołaniu zagrożenia. Jednocześnie Kierwiński zwrócił uwagę, że sytuacja kryzysowa, która miała miejsce w nocy z 29 na 30 lipca trwała 13 minut i w tak krótkim czasie „nie przyjdzie pełna diagnoza z alertem RCB, bo na to nie ma czasu”.

Marcin Kierwiński o syrenach wyjących na Lubelszczyźnie: W różnych powiatach uruchomiono je w różnym czasie

Na uwagę, że syreny w wielu miejscach rozległy się już po tym, jak zagrożenie minęło, Kierwiński odparł, że „będzie ustalane, kiedy spadła ta rakieta”. Jak dodał, „w różnych powiatach w różnym czasie” uruchomione zostały syreny.

– W momencie, jak MSWiA otrzymało informację o możliwym zagrożeniu w ciągu kilkunastu minut, natychmiast zostały włączone syreny alarmowe (...). Ja nie mam wrażenia, że to było za późno – mówił Kierwiński, choć przyznał, że były powiaty, gdzie syreny alarmowe rozległy się później niż w innych. – Będziemy to analizować – podsumował. 

Rosyjska rakieta Ch-101 naruszyła przestrzeń powietrzną Polski

W nocy z 29 na 30 lipca, w czasie nocnego ataku Rosji na Ukrainę, przestrzeń powietrzną Polski naruszyła rosyjska rakieta manewrująca Ch-101. Pocisk znalazł się nad Polską ok. 3.40, a ok. 3.46 zniknął z radarów. Jak się okazało, rakieta spadła na polu w okolicy wsi Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim, gdzie zabezpieczono jej szczątki oraz głęboki na pięć metrów lej o średnicy ok. 10 metrów.

Pocisk Ch-101

Pocisk Ch-101

Foto: PAP

Ok. 3.50 w dużej części województwa lubelskiego – w tym w Lublinie – rozległy się syreny alarmowe informujące o zagrożeniu z powietrza. Po pewnym czasie alarm odwołano, wykorzystując do tego również sygnał dźwiękowy. Mieszkańcy nie otrzymali jednak żadnej informacji na swoje telefony komórkowe z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, które nie zdecydowało się wysłać alertu RCB. 

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych monitorowało sytuację na Ukrainie od późnego wieczora 29 lipca. Ok. 2.00 poderwano myśliwce F-16. W pobliżu polskiej przestrzeni powietrznej w czasie ataku Rosji na zachodnią Ukrainę znajdowało się ok. 20 obiektów powietrznych, które zidentyfikowano jako potencjalnie zagrażające przestrzeni powietrznej Polski.