Sytuacja zmieniła się dopiero w tym miesiącu. Administracja Donalda Trumpa skierowała do Sądu ds. Usuwania Cudzoziemców Terrorystów (Alien Terrorist Removal Court – ATRC) pierwszy w historii wniosek, sięgając po nowe narzędzie w polityce deportacyjnej.
Przez trzy dekady rotacyjnie wyznaczani sędziowie pozostawali w gotowości do rozpoznawania spraw, jednak żaden rząd federalny nie zdecydował się wcześniej skorzystać z tej ścieżki. Powodem mogły być zarówno wątpliwości dotyczące konstytucyjności procedur obowiązujących przed sądem, jak i obawy przed stworzeniem precedensu.
Czytaj więcej
Administracja Donalda Trumpa określiła Europę mianem „inkubatora” ekstremizmu w nowej amerykańskiej strategii antyterrorystycznej. Dokument opublik...
ATRC zapewnia bowiem rządowi bardzo szerokie możliwości zachowania tajemnicy. W określonych sytuacjach administracja może ukryć – nie tylko przed opinią publiczną, lecz nawet przed osobą, którą zamierza deportować – dowody i uzasadnienie twierdzenia, że jest ona związana z terroryzmem. Jednocześnie przepisy znacząco ograniczają możliwości skutecznego zakwestionowania decyzji o deportacji.
Ze względu na tajny charakter postępowania niewiele wiadomo o pierwszej sprawie skierowanej do sądu przez Departament Sprawiedliwości. Publicznie dostępne są jedynie nieliczne dokumenty. Wynika z nich jednak, że przewodnicząca sprawie sędzia nie uznała przedstawionych przez rząd argumentów za wystarczające i zobowiązała administrację do przekazania dodatkowych informacji.
Dlaczego poprzednie administracje nie korzystały z tego sądu?
Sąd ds. Usuwania Cudzoziemców Terrorystów został powołany przez Kongres na mocy ustawy Antiterrorism and Effective Death Penalty Act z 1996 r. Od początku jego funkcjonowania eksperci prawa konstytucyjnego zwracali jednak uwagę, że przewidziane w ustawie procedury mogą naruszać gwarantowane przez konstytucję prawo do rzetelnego procesu. To właśnie te wątpliwości mogły sprawić, że kolejne administracje rezygnowały z kierowania spraw do ATRC.
Założeniem ustawodawców było stworzenie mechanizmu pozwalającego chronić informacje niejawne. Jeżeli Departament Sprawiedliwości uzna, że ujawnienie określonych materiałów mogłoby zagrozić bezpieczeństwu narodowemu, może przedstawić je w specjalnym, utajnionym trybie.
Czytaj więcej
W Waszyngtonie odbyło się pierwsze posiedzenie inauguracyjne Rady Pokoju (Board of Peace) – nowej organizacji międzynarodowej powołanej z inicjatyw...
Oznacza to, że osoba uznana przez rząd za „obcego terrorystę” – termin zdefiniowany w amerykańskim prawie – otrzymuje jedynie bardzo ograniczone informacje o dowodach stanowiących podstawę wniosku o deportację. Krytycy od lat wskazują, że takie rozwiązanie może naruszać gwarancje procesowe wynikające z Piątej Poprawki do Konstytucji USA, która chroni nie tylko obywateli, lecz także legalnych i nielegalnych imigrantów przebywających na terytorium Stanów Zjednoczonych.
– ATRC był absolutną ostatecznością – powiedział CNN Andrew Arthur, były główny radca prawny amerykańskiej Służby Imigracyjnej i Naturalizacyjnej (INS), który pod koniec lat 90. i na początku XXI wieku zajmował się sprawami związanymi z terroryzmem.
Jak wyjaśnił, w okresie jego pracy uznawano, że standardowe postępowania imigracyjne zapewniają wystarczającą ochronę informacji niejawnych. Dodatkowo korzystanie z ATRC niemal na pewno doprowadziłoby do sporów konstytucyjnych, które mogłyby ostatecznie trafić przed Sąd Najwyższy USA.
Czytaj więcej
W piątek wejdzie w życie podpisane w czwartek przez Donalda Trumpa rozporządzenie wykonawcze wprowadzające stan nadzwyczajny wobec Kuby.
Nie wiadomo, dlaczego administracja Donalda Trumpa zdecydowała się odejść od tej wieloletniej praktyki. Zdaniem obserwatorów obecny Biały Dom jest jednak znacznie bardziej skłonny do testowania granic obowiązującego prawa niż poprzednie administracje.
Arthur, obecnie związany z konserwatywnym Center for Immigration Studies, przypuszcza, że sprawa może dotyczyć osoby, wobec której rząd dysponuje obciążającymi materiałami, lecz nie może ich ujawnić na publicznej rozprawie.
– Być może chodzi o osobę, która zrobiła coś bardzo poważnego, ale szczegóły tych działań są objęte tajemnicą i nie mogą zostać przedstawione podczas jawnego postępowania – ocenił.
Nie wykluczył również innego scenariusza. – Możliwe, że administracja chce po prostu ustanowić ATRC jako alternatywny, szybszy tryb deportacji – dodał.
Czytaj więcej
Mamy w Polsce dwie śmiertelnie nienawidzące się ekipy, które z rosyjskiego zagrożenia uczyniły maczugę do wzajemnego okładania się po głowach. Możl...
W przeciwieństwie do wielu innych działań administracji Trumpa dotyczących polityki migracyjnej, wniosek do ATRC został złożony bez rozgłosu. Dokumenty objęto tajemnicą, a o samym postępowaniu jako pierwszy poinformował serwis Court Watch.
Rzecznik Departamentu Sprawiedliwości podkreślił w rozmowie z CNN, że administracja zamierza wykorzystywać wszystkie dostępne narzędzia do usuwania z kraju osób podejrzewanych o terroryzm.
– Departament Sprawiedliwości wykorzysta każde dostępne narzędzie, aby postawić zagranicznych terrorystów przed wymiarem sprawiedliwości i usunąć ich ze Stanów Zjednoczonych, W tym również sąd utworzony przez Kongres w 1996 r. – oświadczył.
Szybsza procedura, ale nie dla masowych deportacji
Jednym z głównych powodów utworzenia ATRC było stworzenie szybszej ścieżki deportacyjnej wobec osób podejrzewanych o terroryzm. Ustawa zobowiązuje sąd do prowadzenia postępowania „tak szybko, jak to możliwe”, a jednocześnie znacząco ogranicza możliwość korzystania z wielu instrumentów prawnych, z których cudzoziemcy mogą korzystać w standardowych postępowaniach imigracyjnych.
Dotyczy to m.in. wniosków o azyl oraz innych form ochrony przed wydaleniem ze Stanów Zjednoczonych. Procedura odwoławcza również została maksymalnie uproszczona. Od orzeczenia ATRC można odwołać się wyłącznie do federalnego Sądu Apelacyjnego dla Okręgu Kolumbii, a termin na wniesienie apelacji wynosi zaledwie 20 dni. Dla porównania, w zwykłych sprawach deportacyjnych postępowanie odwoławcze trwa znacznie dłużej i obejmuje kilka etapów, zanim sprawa trafi do sądu federalnego.
Czytaj więcej
Donald Trump i Pete Hegseth zapowiadają radykalne zmiany w amerykańskiej armii. Koniec z ideologią woke, równością i klimatem. Zamiast tego będzie...
Eksperci podkreślają jednak, że nawet jeśli administracja Trumpa odniesie sukces, sąd ten nie stanie się narzędziem do prowadzenia masowych deportacji.
Pięciu sędziów zasiadających w ATRC to sędziowie federalni powołani na podstawie art. III Konstytucji USA. Oznacza to, że są niezależni od władzy wykonawczej, w przeciwieństwie do sędziów imigracyjnych, którzy prowadzą większość postępowań deportacyjnych i podlegają Departamentowi Sprawiedliwości.
Tajne dowody i wątpliwości konstytucyjne
Eksperci są zgodni, że wykorzystanie ATRC niemal na pewno doprowadzi do sporów dotyczących zgodności tej procedury z konstytucją. Choć sąd powstał 30 lat temu, nigdy wcześniej nie miał okazji zweryfikować w praktyce przepisów, które od początku budziły kontrowersje.
Największe zastrzeżenia dotyczą prawa osoby objętej postępowaniem do poznania dowodów przedstawianych przez rząd.
Jeżeli administracja uzna, że ujawnienie informacji mogłoby zagrozić bezpieczeństwu narodowemu, może zwrócić się do sądu o prowadzenie znacznej części postępowania w trybie niejawnym. Oznacza to, że pełny materiał dowodowy trafia wyłącznie do sędziego. Osoba, której dotyczy sprawa, ani jej pełnomocnicy nie mają do niego dostępu.
Czytaj więcej
Sąd Południowej Kalifornii uznał, że Departament Bezpieczeństwa Krajowego bez uzasadnionej przyczyny przeprowadził naloty na migrantów w Los Angele...
Jak pisał w analizie opublikowanej w 2011 r. na łamach „Duke Law Journal” John Dorsett Niles, celem Kongresu było stworzenie mechanizmu umożliwiającego deportowanie osób podejrzewanych o terroryzm bez konieczności ujawniania tajemnic państwowych.
Po zaakceptowaniu wniosku przez sędziego ustawa przewiduje przeprowadzenie jawnej rozprawy, jednak możliwości obrony pozostają znacząco ograniczone.
Najszersze gwarancje procesowe przysługują cudzoziemcom posiadającym prawo stałego pobytu w Stanach Zjednoczonych. Choć oni również nie mogą zapoznać się z tajnymi materiałami, sąd wyznacza specjalnego pełnomocnika, który otrzymuje dostęp do niejawnych dowodów i może je kwestionować w imieniu klienta.
Również w tym przypadku obowiązują jednak daleko idące ograniczenia. Specjalny pełnomocnik nie może ujawniać klientowi treści tajnych materiałów, co – zdaniem krytyków – znacząco utrudnia przygotowanie skutecznej obrony.
Czytaj więcej
Zamiast poprzedniego, niedoskonałego ładu liberalnego mamy znamiona Ameryki pogrążonej w izolacji, a na globie zapanowały nieład i chaos. Jaki świa...
Jeszcze mniejsze prawa przysługują osobom przebywającym w USA nielegalnie lub posiadającym jedynie czasowy status pobytowy. Mogą one otrzymać jedynie bardzo ogólne streszczenie materiału dowodowego przedstawionego przez rząd. Co więcej, w niektórych przypadkach administracja nie ma nawet obowiązku przekazania takiego podsumowania.
Jednym z najbardziej krytykowanych rozwiązań jest przepis uniemożliwiający zakwestionowanie dowodów zdobytych przez rząd w sposób niezgodny z prawem.