Trump napisał w serwisie społecznościowym Truth Social, że właśnie podpisane porozumienie zezwalające amerykańskim firmom nuklearnym na eksport do Arabii Saudyjskiej jest „całkowicie uzależnione” od podpisania przez królestwo Porozumień Abrahamowych, fundamentalnych porozumień sięgających czasów pierwszej administracji Trumpa, w ramach których państwa nawiązały stosunki z Izraelem. Podpisana dziś mowa z Arabią Saudyjską przewiduje jedynie współpracę w dziedzinie cywilnej energetyki jądrowej i nie będzie obejmować wzbogacania materiału jądrowego.
Trump podkreślił, że dotyczy ona „wyłącznie zastosowań niemilitarnych – takich, jakie mają już Iran, Zjednoczone Emiraty Arabskie” i inne państwa.
Dodał, że umowa „zostanie zatwierdzona”, ale jest uzależniona od znormalizowania stosunków Saudów z Izraelem. Rijad wcześniej niechętnie odnosił się do przystąpienia do tej inicjatywy.
„Stany Zjednoczone nie sprzeciwiają się cywilnym obiektom jądrowym (bez możliwości wzbogacania uranu)” - napisał prezydent.
Niejasna przyszłość umowy między Waszyngtonem i Rijadem
Porozumienie zostało podpisane w środę przez ministrów energii obu państw, Chrisa Wrighta i Abdulaziza bin Salmana. Umowa może zostać zablokowana przez amerykański Kongres. Nie jest jasne, jaki wpływ ma czwartkowy wpis prezydenta na podpisane porozumienie.
Umowę podpisano w trakcie wojny z Iranem, której rozpoczęcie USA i Izrael uzasadniały m.in. koniecznością uniemożliwienia Teheranowi zdobycia broni atomowej. Iran jest przy tym regionalnym rywalem Arabii Saudyjskiej. Faktyczny przywódca tego państwa Mohammed bin Salman kilka razy sugerował publicznie, że jeżeli Iran zbuduje broń jądrową, jego państwo również będzie dążyło do jej uzyskania.
Izraelska prasa podkreśliła po podpisaniu porozumienia, że nie obejmuje ono normalizacji stosunków Rijadu z Izraelem, do czego dążyli niektórzy amerykańscy politycy.