Relacje Polski i Ukrainy oraz decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o odtajnieniu dokumentów dotyczących rzezi wołyńskiej były jednym z głównych tematów dyskusji w programie „Śniadanie Rymanowskiego w Polsacie i Interii”. W trakcie debaty przedstawiciele różnych ugrupowań przedstawili odmienne oceny obecnego stanu stosunków między oboma państwami oraz wpływu wojny na bezpieczeństwo Polski.
Spór o relacje Polska–Ukraina, rzeź wołyńską, UPA i zmianę nastrojów społecznych
Michał Szczerba z Koalicji Obywatelskiej przypomniał, że to w okresie rządów Platformy Obywatelskiej ustanowiono Dzień Pamięci o rzezi wołyńskiej. Jego zdaniem Prawo i Sprawiedliwość nie zgłaszało wcześniej zastrzeżeń wobec organizowanych na Ukrainie upamiętnień związanych z UPA. – Problem polega na tym, że PiS-owi nie przeszkadzało wtedy, kiedy rządził, kiedy ministrem był Zbigniew Rau, że w Ukrainie odbywały się tego typu upamiętnienia stwierdził.
Do tej wypowiedzi odniósł się Jakub Banaszek z Kancelarii Prezydenta. Wskazał, że – jak wynika z badań – wyraźna zmiana nastrojów wobec Ukrainy nastąpiła na przełomie 2023 i 2024 r., w czasie kryzysu zbożowego oraz napięć na granicy. Według niego właśnie wtedy Polacy po raz pierwszy w tak dużym stopniu odczuli skutki polityki prowadzonej przez ukraińskie władze.
Czytaj więcej
Pierwsze humanoidy pojawiły się na ukraińskim froncie, a kolejnym krokiem mają być uzbrojone roboty. Wojna staje się poligonem dla nowej technologii.
Banaszek ocenił również, że negatywny wpływ na wzajemne relacje miały postawy określane przez niego jako roszczeniowe, które – jak zaznaczył – oddziaływały na sposób postrzegania Ukrainy przez polskie społeczeństwo. Dodał także, że jednym z czynników pogarszających atmosferę pozostaje obecny na Ukrainie od wielu lat kult banderyzmu. W jego ocenie wszystkie te elementy przełożyły się na obecny stosunek Polaków do sąsiedniego państwa.
Anna Górska z Nowej Lewicy zwróciła z kolei uwagę na kwestie bezpieczeństwa. Ostrzegła, że ewentualna porażka Ukrainy w wojnie z Rosją oraz ograniczenie wsparcia dla Kijowa mogłyby doprowadzić do sytuacji, w której rosyjskie wojska znalazłyby się między innymi w rejonie Chełma.
Jacek Sasin: Polska musi dbać przede wszystkim o własne interesy
Do słów przedstawicielki Lewicy odniósł się Jacek Sasin z Prawa i Sprawiedliwości. Podkreślił, że właśnie z uwagi na trwającą w Ukrainie wojnę niezrozumiałe są – jego zdaniem – działania władz w Kijowie, które osłabiają relacje z Polską.
Polityk PiS stwierdził, że Polska od początku rosyjskiej inwazji była najbliższym sojusznikiem Ukrainy i udzielała jej wsparcia od pierwszych dni wojny. W jego ocenie polityka prowadzona przez ukraińskie władze jest szkodliwa przede wszystkim dla samej Ukrainy i jej obywateli.
Sasin podkreślił jednocześnie, że nie opowiada się za wstrzymaniem pomocy dla walczącego kraju. Zaznaczył jednak, że Polska nie powinna bez końca akceptować działań, które są wymierzone w jej interesy.
Czytaj więcej
Nasze stowarzyszenie jest pięścią Jarosława Kaczyńskiego, to jest narzędzie Jarosława Kaczyńskiego - mówił w rozmowie z TVN24 były wicepremier i mi...
– To nie ja nawołuję do wstrzymania pomocy. My nie będziemy ciągle nastawiać drugiego policzka. To nie będzie tak, że Ukraińcy nas będą kopać, a my będziemy udawać, że nic się nie stało, bo będziemy mądrzejsi i nie będziemy odpowiadać na ich głupie decyzje – powiedział.
Na zakończenie polityk PiS zaznaczył, że obowiązkiem polskich władz jest przede wszystkim troska o interes państwa.
– Polscy politycy mają jeden obowiązek – dbać przede wszystkim o Polskę – podsumował.