Z tego artykułu dowiesz się:
- O skali i przyczynach historycznego zwrotu w postrzeganiu Izraela przez wyborców Partii Demokratycznej.
- Przed jakim politycznym dylematem stają amerykańscy politycy żydowskiego pochodzenia w obliczu tych zmian.
- Na czym polega nowa strategia komunikacyjna Demokratów, odróżniająca poparcie dla państwa od krytyki jego rządu.
- Dlaczego przyszłość sojuszu USA z Izraelem może zależeć od wewnętrznych sporów w partii.
Amerykanie żydowskiego pochodzenia tradycyjnie należeli do lojalnych zwolenników Partii Demokratycznej, która historycznie uważana była za proizraelską. Jednak po wojnie w Gazie progresywne skrzydło partii, które zaczyna odgrywać coraz bardziej istotną rolę w amerykańskiej polityce, stało się krytyczne wobec Izraela. Odchodzenie od tradycyjnego poparcia dla Izraela na rzecz zdecydowanego opowiedzenia się za prawami Palestyńczyków jawi się jako jeden z najbardziej mobilizujących tematów politycznych w amerykańskiej lewicy.
Czytaj więcej
Izrael przekazał USA informacje wywiadowcze, które mają wskazywać na nowy irański plan zabicia prezydenta Donalda Trumpa - poinformował dziennik „W...
Spór o Izrael doprowadził do wewnętrznych konfliktów w Partii Demokratycznej, często przebiegających wzdłuż podziałów pokoleniowych. Nierzadko pojawia się pytanie, czy poparcie dla Izraela w ogóle powinno mieć miejsce w programie i polityce partii. „Jako Demokraci w Senacie nie powinniśmy oddawać głosów, które zachęciłyby go [prezydenta Donalda Trumpa] do zacieśniania relacji Stanów Zjednoczonych z ekstremistycznym rządem Netanjahu” – napisała grupa demokratycznych ustawodawców w liście skierowanym niedawno do partyjnych kolegów.
Progresywne skrzydło Partii Demokratycznej rośnie w siłę
Według sondażu Gallupa około dwie trzecie wyborców Partii Demokratycznej deklaruje dziś większą sympatię dla Palestyńczyków niż dla Izraelczyków. Odsetek demokratów sympatyzujących z Izraelem spadł z 40 proc. w 2022 r. do 17 proc. w bieżącym roku. W tym samym okresie poparcie dla Palestyńczyków wzrosło z 38 do 65 proc..
Nastroje antyizraelskie wyraźnie nabrały siły podczas tegorocznych prawyborów w Partii Demokratycznej. Dobitnym przykładem było niedawne zwycięstwo w Nowym Jorku trójki kandydatów do Kongresu, dla których krytyka Izraela stanowiła jeden z głównych elementów kampanii wyborczej.
To stawia Rahma Emanuela oraz gubernatorów Pensylwanii Josha Shapiro i Illinois JB Pritzkera i innych polityków Partii Demokratycznej o żydowskich korzeniach rozważających start w wyborach prezydenckich – w trudnej politycznie sytuacji. Mimo iż prezentują zróżnicowane poglądy na temat Bliskiego Wschodu, w oczach części progresywnych wyborców automatycznie mogą być postrzegani jako proizraelscy.
Czytaj więcej
Amerykański Departament Wojny podniósł poziom zagrożenia kontrwywiadowczego ze strony Izraela do najwyższej kategorii. Według najnowszych raportów...
Narastające napięcia sprawiły, że muszą znaleźć sposób na pogodzenie oczekiwań progresywnego skrzydła partii, domagającego się wywierania znacznie większej presji na Izrael, z obawami żydowskich wyborców, dotyczącymi narastającego antysemityzmu w USA oraz czujących się wyobcowanych w obliczu zmieniających się nastrojów wobec Izraela wśród demokratów. W rezultacie zaczynają wyraźnie podkreślać dystans wobec rządu Benjamina Netanjahu oraz konserwatywnych środowisk, które go wspierają, jednocześnie przedstawiając własne wizje rozwiązania konfliktu.
Josh Shapiro, który jest praktykującym Żydem, od dziesięcioleci opowiada się za rozwiązaniem dwupaństwowym, choć przyznaje, że jego realizacja wydaje się dziś bardziej odległa niż kiedykolwiek. Jednocześnie zdecydowanie potępia negowanie prawa Izraela do istnienia oraz określanie tego państwa mianem apartheidu, ale niejednokrotnie krytycznie odnosił się do Benjamina Netanjahu.
Rahm Emanuel, najgłośniejszy krytyk Izraela
Gubernator Chicago JB Pritzker podkreśla, że ponad dziesięć lat temu przestał wspierać finansowo American Israel Public Affairs Committee (AIPAC), jednego z największych darczyńców kampanii wyborczych w USA, które w oczach progresywnego skrzydła Partii Demokratycznej stało się politycznie obciążające. Twierdzi, iż uznał, że organizacja przesuwa się coraz bardziej na prawo.
Zapytany w tym roku o śmierć dzieci w Strefie Gazy, Pritzker przyznał, że – biorąc pod uwagę swoje pochodzenie oraz korzenie w Partii Demokratycznej – znajduje się w szczególnej sytuacji, ale przyznał, że „musimy mówić, kiedy dochodzi do okrucieństw”. – Jako kraj odgrywający ważną rolę w promowaniu wartości na świecie, powinniśmy robić wszystko, co konieczne, aby powstrzymać takie zbrodnie i stanąć w obronie niewinnych ludzi – powiedział w podcaście „I’ve Had It”.
Czytaj więcej
Donald Trump ogłosił, że wydał rozkaz, aby siły zbrojne USA były gotowe do przeprowadzenia ataków na Iran w sytuacji, gdyby irańskie władze podjęły...
Najgłośniejszym krytykiem Izraela jawi się były kongresmen, burmistrz Chicago i ambasador Stanów Zjednoczonych w Japonii, Rahm Emanuel, którego zmarły ojciec był Izraelczykiem. W ubiegłym tygodniu, przemawiając w Tel Awiwie, Emanuel starał się złagodzić napięcia wokół kwestii Izraela wśród wyborców swojej partii. Przekonywał, że można jednocześnie popierać istnienie i bezpieczeństwo Izraela, a zarazem krytycznie oceniać jego działania wobec Palestyńczyków. Zdecydowanie wezwał do zakończenia „subsydiowania przez amerykańskich podatników izraelskiego budżetu obronnego” oraz nawoływał do zaprzestania przemocy w stosunku do mieszkańców Strefy Gazy. Ostrzegł, że ze względu na rosnący niepokój amerykańskich wyborców wobec jego polityki, Izrael naraża swój sojusz z Waszyngtonem na niebezpieczeństwo, jeśli nie zmieni kursu w sprawie Palestyńczyków. – Nasz sojusz znalazł się na rozdrożu. Nie może trwać ani przetrwać w dotychczasowej formie. Aby utrzymać siłę naszych więzi, potrzebuje znaczących zmian i nowego kierunku – powiedział, podkreślając również swoją trwającą od dziesięcioleci frustrację wobec premiera Izraela Benjamina Netanjahu. – Czy popieram Izrael? Tak, to kluczowy sojusznik Stanów Zjednoczonych – powiedział Emanuel w wywiadzie dla „Wall Street Journal”. – Czy krytykuję obecny izraelski rząd? Robiłem to dwadzieścia lat, zanim ktokolwiek inny się obudził.
Według sondażu Uniwersytetu Quinnipiac przeprowadzonego pod koniec czerwca – 48 proc. wyborców uważa, że Stany Zjednoczone zbyt mocno wspierają Izrael. To najwyższy wynik od czasu, gdy w 2017 r. po raz pierwszy zadano respondentom to pytanie.
Większość Republikanów nadal popiera Izrael i jest na ogół mniej krytyczna wobec Benjamina Netanjahu, który od lat buduje bliskie relacje z prezydentem Donaldem Trumpem. Jednak także wśród Republikanów pojawiają się bardziej krytyczne głosy wobec Izraela. Wiceprezydent JD Vance powiedział w ubiegłym miesiącu, że „gdybym zasiadał w izraelskim rządzie, prawdopodobnie nie atakowałbym jedynego silnego sojusznika, jaki pozostał mi na całym świecie”.