Sprawa ma swój początek 17 sierpnia 2025 r., jedenaście dni po zaprzysiężeniu Karola Nawrockiego na urząd prezydenta. Wojciech Ślusarczyk zamieścił na Facebooku przerobioną grafikę przedstawiającą Martę Nawrocką stylizowaną na księżniczkę z filmu „Shrek”. Na grafice pozostawił napis „Pierwsza dama Polski”, dodając pytanie: „A Shrek gdzie???”. Wpis wywołał liczne komentarze, w większości krytyczne wobec autora.

Mem opublikowany po zaprzysiężeniu Karola Nawrockiego

Już dzień po publikacji wpisu do Prokuratury Rejonowej w Radomsku wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Złożył je przedsiębiorca Andrzej Gawlikowski, związany ze stowarzyszeniem Od Nowa.

W zawiadomieniu wskazano możliwość popełnienia dwóch czynów: publicznego znieważenia Prezydenta RP (art. 135 § 2 Kodeksu karnego) oraz znieważenia Marty Nawrockiej jako osoby fizycznej (art. 216 § 1 Kodeksu karnego).

Czytaj więcej

Kosiniak-Kamysz był u Nawrockiego. Przydacz: Liczymy, że szef MON weźmie się do pracy

Kilka dni później Gawlikowski złożył kolejne zawiadomienie dotyczące innej osoby, która opublikowała tę samą grafikę, dodatkowo określając prezydenta obraźliwymi epitetami. Prokuratura szybko wszczęła śledztwo, zleciła policji wykonanie czynności, przesłuchała zawiadamiającego oraz połączyła oba postępowania.

W toku śledztwa prokuratura wystąpiła do Mety, właściciela Facebooka, o dane dotyczące logowań do kont związanych ze sprawą. Odpowiedź nie nadeszła w wyznaczonym terminie. Ostatecznie w marcu 2026 r. Meta poinformowała, że wniosek powinien zostać skierowany do spółki w Stanach Zjednoczonych za pośrednictwem odpowiedniego formularza.

Śledczy zdecydowali się również powołać biegłego z zakresu językoznawstwa. Jego zadaniem było ustalenie, czy użycie słowa „Shrek” wobec prezydenta może mieć charakter znieważający.  Prokuratura zwróciła się także do Marty Nawrockiej z pytaniem, czy chce wystąpić w sprawie jako pokrzywdzona i złożyć zeznania. Analogiczne pismo skierowano do Kancelarii Prezydenta z prośbą o stanowisko głowy państwa.

Czytaj więcej

„Zdarzenie poważne, zagrożenie dla życia”. Wiceminister o tym, co spotkało Nawrockiego

Zarzuty dla radnego PSL

W maju 2026 r. prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu Wojciechowi Ślusarczykowi zarzutów. Radny został przesłuchany jako podejrzany 16 czerwca 2026 r. Nie przyznał się do winy. Według ustaleń „Gazety Radomszczańskiej” zarzuty usłyszała również druga osoba objęta śledztwem. Artykuł 135 § 2 Kodeksu karnego przewiduje za publiczne znieważenie Prezydenta RP karę do trzech lat pozbawienia wolności.

Pełnomocnik radnego, adwokat Michał Spólnicki, przekonuje, że decyzja prokuratury pomija istotny kontekst publikacji. – Stawiam taką tezę, bo moim zdaniem nazwanie prezydenta Shrekiem może być przestępstwem, jeśli zostało użyte w zestawieniu ze słowami obraźliwymi takimi jak „gangster”, „złodziej” czy „ćpun”, czy też innymi, mającymi podobny wydźwięk. Podejrzany takich zestawień nie czynił i nigdy takimi słowami prezydenta nie nazwał. Ponadto w ogóle nie odnosił się słowami do Marty Nawrockiej” – mówi adwokat.

Według Spólnickiego grafika funkcjonowała wcześniej w internecie i była rozpowszechniana przez sympatyków Karola Nawrockiego. W jego ocenie wpis radnego miał charakter sarkastyczny wobec autorów mema, a nie wobec pary prezydenckiej.

Obrońca krytykuje również objęcie ochroną karną Marty Nawrockiej w okolicznościach tej sprawy, wskazując, że prokuratura przyjęła bardzo szeroką interpretację przepisów.

Czytaj więcej

Miał grozić prezydentowi Nawrockiemu. Ukrainiec zatrzymany

Radny: Zarzuty są kuriozalne

Sam Wojciech Ślusarczyk określa decyzję śledczych jako pozbawioną podstaw. – Jeżeli rzeczywiście prokuratorzy w Polsce nie mają poważniejszych tematów, którymi powinni się zająć, to ja im gratuluję – mówi.

Dodaje również: „Proszę zwrócić uwagę, że prokuratura zareagowała błyskawicznie, jakby to było nie wiem, jak wielkie przestępstwo. Naprawdę, powinienem poczuć się jak zbój. Nie cenię ludzi pozbawionych poczucia humoru. Z reguły bywają mało inteligentni.”

Zawiadamiający: To kwestia ochrony powagi urzędu

Andrzej Gawlikowski ocenia natomiast, że decyzja prokuratury jest uzasadniona. – To słuszna decyzja w kontekście ochrony powagi urzędu państwowego. W mojej ocenie Ślusarczyk obraził prezydenta – mówi. Jak podkreśla, jego celem było zwrócenie uwagi na standardy debaty publicznej oraz odpowiedzialność osób pełniących funkcje publiczne za publikowane treści.