Z doniesień dziennika „Financial Times” wynika, że na trasę „Say No to EU” (pol. „Powiedz nie UE”) – wspierającą brexit – oraz inne wydatki związane z kampanią referendalną w latach 2015–2016, przeznaczonych zostało około 1,8 mln euro unijnych środków. Pieniądze te pochodziły z budżetu Parlamentu Europejskiego, finansowanego ze składek państw członkowskich – a więc z pieniędzy europejskich podatników.

Rajdy przeciwko Unii Europejskiej finansowane z jej budżetu

Jesienią poprzedzającą referendum brexitowe Nigel Farage rozpoczął objazdową kampanię „Say No to EU”, której celem było przekonywanie Brytyjczyków do głosowania za wyjściem z Unii Europejskiej.

– Kampania na rzecz wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej rozpoczęła się dziś w tej sali – ogłosił Farage podczas wydarzenia, które odbyło się wówczas w Westminsterze. Polityk krytykował przy tym unijny budżet, mówiąc, że jego kraj przekazuje „55 mln funtów dziennie do klubu, którego rachunki nie zostały należycie zatwierdzone przez ostatnie 19 lat z rzędu”.

Czytaj więcej

„Brexit był błędem”. Na Wyspach ruszyła debata o powrocie do UE

Według dokumentów, do których dotarł „Financial Times”, ten sam unijny budżet finansował jednak elementy kampanii Farage’a. Z pieniędzy nieistniejącej już grupy Europe of Freedom and Direct Democracy (EFDD), której Farage był jedną z głównych postaci w Parlamencie Europejskim, opłacono między innymi wynajem sali, banery kampanijne oraz firmę produkcyjną, która transmitowała jego wystąpienie na żywo.

Czy grupa Farage'a złamała prawo finansując kampanię na rzecz brexitu?

Sprawa rodzi pytania dotyczące brytyjskiego prawa wyborczego – w kraju darowizny polityczne są bowiem ściśle regulowane i muszą być zgłaszane Electoral Commission, czyli komisji wyborczej.

Gavin Millar KC – prawnik specjalizujący się w prawie wyborczym w Matrix Chambers – powiedział w rozmowie z dziennikiem „Financial Times”, że przepisy określają zamkniętą listę dopuszczalnych darczyńców. – Nie obejmuje ona grupy w Parlamencie Europejskim – wskazał. Jak dodał, „nie można mieć zagranicznych pieniędzy wpływających do naszej krajowej polityki, niezależnie od tego, czy chodzi o wybory, czy kampanie referendalne”. Podkreślił również, że ujawnione informacje wymagają wyjaśnienia. – To rodzi pytania o pochodzenie tych środków, sposób ich wypłaty i o to, czy było to dopuszczalne – stwierdził. Zaznaczył, że sprawę powinna zbadać Electoral Commission.

Sama komisja wyborcza przekazała dotychczas jedynie, że nie może komentować potencjalnych naruszeń prawa bez przeanalizowania wszystkich dostępnych informacji.

Czytaj więcej

Wielka Brytania wciąż łagodzi skutki brexitu. Jakie są wnioski dla Polski?

Wątpliwości dotyczą też zgodności wydatków z prawem europejskim. Grupy parlamentarne – takie jak właśnie EFDD – mogą finansować działania związane z „kampanią referendalną na temat europejski”. Rzecznik Parlamentu Europejskiego podkreślił jednak, że środki unijne należące do takich grup nie mogą być wykorzystywane do finansowania „jakiejkolwiek formy europejskiej, krajowej, regionalnej lub lokalnej kampanii wyborczej” ani do finansowania partii politycznych na poziomie krajowym i europejskim lub europejskich fundacji politycznych. Oznaczałoby to, że EFDD nie mogła finansować krajowych działań partii UK Independence Party (UKIP), z którą związany był Farage.

Według szczegółowego zestawienia wydatków EFDD, które widział „Financial Times”, środki obejmowały m.in. dziesiątki spotkań kampanijnych, plakaty przedstawiające imigrantów jako zagrożenie oraz ulotki z nagłówkami takimi jak „Jak Unia Europejska niszczy tradycyjne życie na brytyjskiej wsi”. Wiele z tych materiałów miało logo UKIP, a w wydarzeniach „Say No to EU” uczestniczyły kluczowe postacie tego ugrupowania.

Brexit

Brexit

Foto: PAP

Kolejna kwestia dotyczy zaś tego, czy część wydatków „Say No to EU” finansowanych przez EFDD została wykorzystana w czasie oficjalnej kampanii brexitowej, która rozpoczęła się 15 kwietnia 2016 r. W tym okresie tylko zarejestrowani uczestnicy referendum – mający związek z Wielką Brytanią – mogli wydać więcej niż 10 tys. funtów. EFDD nim nie była. 

Większość wydatków EFDD dotyczyła okresu sprzed rozpoczęcia oficjalnej kampanii. Według dokumentów pozycje warte około 42 tys. euro mogły jednak zostać wykorzystane w okresie regulowanym. Chodziło między innymi o około 12 tys. euro za stronę internetową saynotueu.com, zafakturowane w grudniu 2016 r. 

Przedstawiciel Nigela Farage’a odpiera zarzuty

Rzecznik Nigela Farage’a odrzucił sugestie dotyczące możliwych naruszeń zasad finansowania. Stwierdził, że są one „całkowicie bezpodstawne i pozbawione wartości”. Dodał też, że „dziesięć lat po historycznym głosowaniu za wyjściem z UE „Financial Times” nadal zamierza toczyć bitwy z przeszłości”.

Grupa EFDD przestała istnieć w 2019 r. Z dokumentów nie wynika dokładnie, w jaki sposób środki były wypłacane w Wielkiej Brytanii, na przykład czy przekazywano je za pośrednictwem podmiotu trzeciego. Według „Financial Times” ma to znaczenie dla oceny ich statusu prawnego.

Farage wcześniej przyznał, że wykorzystywał pieniądze europejskich podatników m.in. do opłacania swojej ochrony podczas wydarzeń kampanijnych, gdy był europosłem. Tłumaczył to koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa, ponieważ – jak zaznaczał – „skrajna lewica była zawzięta i podła”. Dokumenty, do których dotarł „Financial Times”, obejmują około 218 tys. euro wydatków na ochronę. To kwota wyższa niż wcześniej podawano.

Czytaj więcej

Keir Starmer chce zbliżenia z UE. Bruksela oczekuje ustępstw od Londynu

W czasie działalności UKIP w Parlamencie Europejskim przedstawiciele tej partii byli już uznawani za osoby, które naruszyły unijne przepisy przez wykorzystywanie środków europejskich do polityki krajowej. Według urzędników Parlamentu Europejskiego sześciu europosłów UKIP musiało zwrócić przez takie działania łącznie około 771 tys. funtów. Sam Farage – według tych samych urzędników – zwrócił 39,5 tys. funtów.

Kilka miesięcy po referendum z czerwca 2016 r. Parlament Europejski uznał też, że europejska partia polityczna, do której należał UKIP, czyli Alliance for Direct Democracy, naruszyła zasady unijne, wydając około 500 tys. euro na sondaże dotyczące brexitu oraz poprzedzające wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii w 2015 r. Wszczęto wówczas dochodzenie w sprawie darowizn, ale ostatecznie uznano, że UKIP nie przyjęła niedopuszczalnych darowizn w latach 2015 i 2016.

Sprawa wraca w 10. rocznicę referendum brexitowego

Ujawnione dokumenty pojawiają się w czasie, gdy zbliża się 10. rocznica referendum, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za wyjściem z Unii Europejskiej. Głosowanie z czerwca 2016 r. było kulminacją wieloletniej kampanii prowadzonej przez Farage’a i innych zwolenników brexitu.

Eksperci zaznaczają, że nowe ustalenia nie przesądzają jeszcze, czy doszło do naruszenia prawa. Wskazują jednak, że pokazują one, iż znacząca część działań wymierzonych w Unię Europejską była finansowana z budżetu tej samej instytucji, którą Farage publicznie krytykował.