Fragment rakiety o długości 13,8 metra i średnicy 3,7 metra przebywał w przestrzeni kosmicznej od ubiegłego roku. Falcon 9 wystartowała 15 września 2025 r. i wyniosła dwa lądowniki księżycowe. Jednym był Blue Ghost-1 firmy Firefly, a drugim Resilience z misji Hakuto-R Mission 2 od japońskiej firmy ispace.
Amerykański lądownik udanie wylądował na Księżycu, tym samym Firefly została pierwszą firmą komercyjną, która miękko osadziła lądownik na Srebrnym Globie. Z kolei japoński lądownik z powodzeniem wszedł na orbitę okołoksiężycową, ale lądowanie się nie powiodło – obiekt rozbił się na powierzchni Księżyca.
Czytaj więcej
Pola lawowe znajdujące się na Hawajach mogą pomóc naukowcom lepiej zrozumieć wulkaniczną przeszłość Księżyca. Badacze porównują szczegółowe mapy po...
Człon rakiety Falcon 9 firmy SpaceX uderzył w Księżyc
Górny człon rakiety Falcon 9 pozostał w kosmosie, oddalony od Ziemi mniej więcej tak, jak Księżyc. Obiekt nie był więc regularnie śledzony przez systemy monitorowania satelitów i śmieci kosmicznych, które skupiają się bardziej na orbicie okołoziemskiej.
Eksperci przewidywali, że 5 sierpnia górny człon rakiety Falcon 9 może rozbić się na Księżycu ok. godziny 8.35 czasu polskiego. Prognozy głosiły, że fragment rakiety firmy SpaceX Elona Muska o masie 4 ton uderzy w powierzchnię satelity Ziemi z prędkością 8690 km/h.
Rakieta Falcon 9 ma uderzyć w Księżyc
Firma SpaceX zaznaczyła, że uderzenie w Księżyc nie było zamierzone. Rakieta miała spaść w pobliżu krateru Einsteina. W wyniku zdarzenia prawdopodobnie doszło do wyrzucenia pyłu księżycowego, na Księżycu mógł powstać krater o średnicy od kilkunastu do kilkudziesięciu metrów.
BBC zaznaczyło, że potwierdzenie, że doszło do zderzenia, zajmie astronomom analizującym zdjęcia wykonane za pomocą teleskopów co najmniej kilka godzin.
Tekst jest aktualizowany