Program uruchomiony przez poprzedni, proeuropejski rząd w Pradze miał pomóc Ukrainie uzupełniać kurczące się zapasy pocisków artyleryjskich i utrzymać zdolność obrony przed rosyjską agresją – przypomina „Financial Times”.

W rozmowie z amerykańskim dziennikiem prezydent Czech Petr Pavel podkreślił, że inicjatywa pozostaje jednym z najważniejszych źródeł dostaw amunicji dla ukraińskiej armii.

Czechy alarmują: projekt traci wsparcie sojuszników

Pavel zauważył, że od czasu  powrotu do władzy premiera Andreja Babiša, który obiecał, że nie będzie zmuszał czeskich obywateli do płacenia za ukraińską broń, liczba krajów uczestniczących w czeskiej inicjatywie zakupu amunicji dla Ukrainy zmniejszyła się o połowę. Prezydent dodał, że czeska inicjatywa dostarcza Ukraińcom do 50 proc. całej amunicji dużego kalibru, więc w tym sensie nie można jej łatwo zastąpić niczym innym.

Od początku działania programu Czechy koordynowały dostawy ponad czterech milionów sztuk amunicji artyleryjskiej dla Kijowa. Pavel zaznaczył jednak, że coraz mniejsze zaangażowanie partnerów budzi obawy o przyszłość całego przedsięwzięcia.

Czytaj więcej

Czesi znaleźli amunicję dla Ukrainy poza UE. Szybkie dostawy 800 tys. pocisków

Nie ujawniono oficjalnie, które państwa wycofały się z finansowania programu. Zachodni urzędnicy wojskowi wskazują jednak, że nadal uczestniczą w nim m.in. Niemcy oraz część krajów nordyckich.

Polityczny zwrot w Pradze uderza w dostawy dla Ukrainy

Problemy projektu pojawiły się po powrocie Andreja Babiša do władzy w Czechach. Premier już podczas kampanii wyborczej zapowiadał ograniczenie wydatków związanych ze wsparciem Ukrainy, argumentując, że priorytetem powinny być potrzeby czeskich obywateli, zwłaszcza w obliczu rosnących kosztów energii.

Babiš krytykował również sposób funkcjonowania programu i domagał się większej przejrzystości finansowej. Wątpliwości dotyczyły m.in. współpracy rządu z holdingiem Czechoslovak Group (CSG), jednym z największych producentów amunicji w Europie.

Właściciel firmy Michal Strnad przyznał, że po zmianie rządu projekt na kilka miesięcy znalazł się w zawieszeniu z powodu kwestii prawnych analizowanych przez nową administrację.

Czytaj więcej

Broń dla Ukrainy: Czesi produkują i modernizują, Duńczycy i Holendrzy płacą

We wcześniejszej rozmowie z „FT” premier Babiš powiedział, że jego rząd priorytetowo traktuje ograniczone środki publiczne dla obywateli Czech, ponieważ gospodarstwa domowe borykają się z rachunkami za energię po konflikcie z Iranem, zamiast wsparcia dla Ukrainy. – Nie mamy pieniędzy, więc otrzymujemy pieniądze od innych krajów, a potem dostarczamy [amunicję] – oświadczył.

Dostawy trwają, ale wolniej

Przedstawiciele sektora zbrojeniowego podkreślają, że inicjatywa nadal działa, choć jej tempo wyraźnie spadło. Część państw miała zrezygnować ze wspólnego finansowania programu i rozpocząć bezpośrednie zakupy amunicji u producentów lub innych dostawców.

Zdaniem Michala Strnada jest jeszcze za wcześnie, by ocenić, czy Ukraina ostatecznie otrzyma mniej pocisków od zachodnich partnerów. Zaznaczył jednak, że obecna sytuacja pokazuje rosnące różnice w podejściu państw europejskich do dalszego wspierania Kijowa.