20 stycznia 2025 r. – w pierwszym dniu swojej drugiej kadencji – Donald Trump podpisał rozporządzenie dotyczące ograniczenia prawa do obywatelstwa z urodzenia. Uruchomiło to falę sprzeciwu i pozwów. Dlaczego? Od niemal 160 lat 14. poprawka do Konstytucji USA gwarantuje bowiem automatyczne obywatelstwo każdej osobie urodzonej na amerykańskiej ziemi.

Rozporządzenie Trumpa ma zmienić obowiązujące od lat zasady – polityk chce, by odmawiano przyznania obywatelstwa dzieciom rodziców przebywających w USA nielegalnie lub na podstawie wiz nieimigracyjnych, m.in. biznesowych, studenckich, turystycznych.

Ze względu na to, że sądy niższej instancji wydały orzeczenia blokujące rozporządzenie, dotychczas nikt nie został jeszcze nim objęty. W środę prezydent Stanów Zjednoczonych pojawił się w Sądzie Najwyższym, gdzie odbyła się rozprawa dotycząca sprawy. 

Czytaj więcej

Pierwsze rozporządzenie Donalda Trumpa zaskarżone

Trump o prawie ziemi: Tylko my jesteśmy tak głupi

Jak pisze CNN, Trump był obecny na sali sądowej przez około 90 minut. Opuścił ją mniej więcej w połowie rozprawy – po tym, jak przedstawiono argumenty strony, która reprezentowała amerykańskiego przywódcę. Sąd Najwyższy – według relacji stacji – odniósł się do rozporządzenia Trumpa z dużym sceptycyzmem. Jak wskazano, kilku konserwatywnych sędziów skrytykowało interpretację przez administrację historii i precedensów związanych z klauzulą dotyczącą obywatelstwa zawartą w 14. poprawce do konstytucji USA.

Po opuszczeniu Sądu Najwyższego prezydent USA opublikował w należącym do niego serwisie Truth Social nowy wpis. „Jesteśmy jedynym krajem na świecie tak GŁUPIM, by pozwalać na obywatelstwo z urodzenia!” – podkreślił Donald Trump. 

Jak zaznacza CNN, podobne przepisy obowiązują jednak także w ok. 30 innych krajach – m.in. Brazylii, Argentynie, Chile czy Meksyku.

Czytaj więcej

Sąd Najwyższy USA podjął ważną decyzję na korzyść Donalda Trumpa. Prezydent nie krył satysfakcji

Donald Trump chce, by prawo ziemi nie obejmowało dzieci rodziców bez prawa do stałego pobytu w USA

Rozporządzenie podpisane 20 stycznia przez Donalda Trumpa przewiduje, że administracja federalna nie będzie „wydawać dokumentów potwierdzających obywatelstwo Stanów Zjednoczonych” żadnemu dziecku, które urodziło się na terytorium USA, jeśli jego rodzice przebywają w Stanach Zjednoczonych nielegalnie lub przebywają na terytorium USA legalnie, ale tymczasowo. Rozporządzenie stanowi też, że będzie obowiązywać każdą osobę, która urodzi się w USA po 30 dniach od dnia podpisania dokumentu. 

Skarżące rozporządzenie organizacje broniące praw człowieka wskazują, że przepisy te obejmą część rodzin, które już spodziewają się dziecka, a także mogą mieć wpływ na dzieci, które w świetle prawa lub de facto są bezpaństwowcami.

Skargę na rozporządzenie wniosły organizacja American Civil Liberties Union oraz wiele jej stanowych oddziałów, w imieniu grup imigrantów, które mają zostać dotknięte skutkami rozporządzenia. W 17-stronicowym dokumencie można przeczytać, że – zdaniem skarżących – rozporządzenie jest niezgodne z prawem federalnym i konstytucją USA. 

Prawo ziemi (ius soli) w USA to zasada konstytucyjna (14. poprawka), zgodnie z którą każda osoba urodzona na terytorium Stanów Zjednoczonych automatycznie nabywa amerykańskie obywatelstwo, niezależnie od statusu imigracyjnego rodziców.

Trump jest pierwszym urzędującym w historii prezydentem USA, który wziął udział w rozprawie dotyczącej dekretu ograniczającego nabywanie obywatelstwa USA wraz z urodzeniem na terenie kraju.