Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) wielokrotnie krytykowało działania Prawa i Sprawiedliwości. Mimo to – jak wskazuje Radio Zet – partia ta zdecydowała się na współpracę z ugrupowaniem Jarosława Kaczyńskiego. Jeden z lokalnych polityków twierdzi, że działania te mają być zabezpieczeniem na wypadek ewentualnego powrotu PiS do władzy.

Czytaj więcej

Wicepremier twierdzi, że rolnicy go nie zrozumieli. "Nie powinni mnie słuchać przez rok"

Pułtusk: PSL nawiązało współpracę z PiS. Jak do tego doszło? 

– Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi albo o kasę albo o stołki. W tym wypadku PSL-owcy stwierdzili, że wolą podzielić się władzą z PiS-em, bo do wyborów zostało niewiele czasu – powiedział w rozmowie z Radiem Zet pragnący zachować anonimowość polityk z Pułtuska. – W przypadku wygranej PiS będą oczekiwali wsparcia dla samorządu. Jeśli wygra obecna koalicja, nic się nie stanie – dodał. 

Pułtusk, oddalony o około 60 kilometrów na północ od Warszawy, od wielu lat pozostaje pod rządami Polskiego Stronnictwa Ludowego. Ugrupowanie sprawuje tam władzę samodzielnie lub przy wsparciu polityków PiS w radzie miejskiej.

Obecnie funkcję burmistrza miasta sprawuje Beata Jóźwiak startująca z własnego komitetu, ale popierana przez Ludowców. Zastąpiła ona na stanowisku działaczkę Platformy Obywatelskiej Marzenę Cendrowską, która stała się burmistrzem po tym, jak premier Donald Tusk zawiesił Krzysztofa Nuszkiewicza. Cendrowska jesienią 2024 r. – kiedy w Pułtusku doszło do ponownych wyborów burmistrza – przegrała z Jóźwiak. 

Jak twierdzi źródło Radia Zet, „w zasadzie od jesieni 2024 trwało układanie się ludowców z PiS-em”. – Partia Kaczyńskiego w powtórzonych wyborach nie wystawiła swojego kandydata. Obawiała się porażki. Ale poseł Henryk Kowalczyk (PiS), który mieszka pod Pułtuskiem i zbudował tu ogromne wpływy, sieć zaufanych ludzi, już sondował, czy nie da się utworzyć koalicji z PSL– powiedział rozmówca stacji.

Na początku lutego – oficjalnie z przyczyn osobistych – rezygnację złożył starosta Jan Zalewski, szef lokalnych struktur PSL, który powiatem rządził od 2014 r.. Polityk przekazując swoją decyzję dziękował w pierwszej kolejności – co niektórych mogło zaskoczyć – Henrykowi Kowalczykowi. Później nowym starostą został Robert Czyżewski, działacz PSL, będący emerytowanym funkcjonariuszem Służby Więziennej. Do pięcioosobowego zarządu powiatu pierwszy raz w kadencji weszły wówczas dwie osoby z PiS, które wcześniej były w opozycji – Krystyna Estkowska oraz Paweł Kowalczyk, syn Henryka Kowalczyka, który wcześniej był radnym powiatowym. – Widać pan premier potrafi nie tylko doprowadzić do zawiązania koalicji, ale też do umieszczenia w jej centrum w ścisłych władzach własnego syna. Udało mu się zadbać o interes partyjny i osobisty–  mówi w rozmowie z Radiem Zet jeden z lokalnych polityków.

Co więcej, z funkcji wiceprzewodniczącego rady powiatu zrezygnował także Adam Knochowski z Pułtuskiego Forum Samorządowego. Stanowisko to zajął później Krzysztof Łachmański z PiS.

Jak podaje stacja, po zmianach na poziomie powiatu szybko nastąpiły przetasowania także w samym mieście. W radzie miejskiej rozpadł się sześcioosobowy klub byłego burmistrza Nuszkiewicza, który wcześniej zapewniał burmistrzowi Beacie Jóźwiak stabilną większość wspólnie z PSL. Ludowcy porozumieli się z radnymi powiązanymi z PiS, co doprowadziło do zmian w składach komisji oraz na stanowisku wiceprzewodniczącego rady. Beatę Bielińską z klubu Nuszkiewicza zastąpił Sławomir Krysiak z ugrupowania Razem dla Pułtuska. Burmistrz Jóźwiak utworzyła także stanowisko drugiego zastępcy. Zajęła je osoba związana z Henrykiem Kowalczykiem – Anna Ignatowicz, która podczas rządów PiS robiła karierę w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. – Wcześniej w pułtuskim ratuszu nie było zastępcy burmistrza. To na tyle małe miasto, że nie ma potrzeby tworzenia takiej funkcji. Po powiecie, gdzie do władz zarządu wszedł syn Kowalczyka, w mieście znalazła się kolejna zaufana byłego wicepremiera i ministra. Widać więc, że nie chodzi tylko o współpracę, ale i konkretne stanowiska – zauważa rozmówca Radia Zet. 

Czytaj więcej

Przelewały sobie sądowe pieniądze, zasiądą na ławie oskarżonych

„Poszerzona współpraca” PSL z PiS w Pułtusku. „Nie patrzymy na barwy partyjne” 

Lokalni politycy podkreślają, że nie zawarli z PiS formalnej koalicji. – Można powiedzieć, że to poszerzona współpraca. O ile w powiecie większość była w miarę stabilna, to w mieście były duże turbulencje. Oczywiście w rządach PiS wiele rzeczy mi się nie podobało, ale na poziomie samorządu nie patrzymy na barwy partyjne, tylko na to, co da się zrobić dla mieszkańców. A udało się sporo. Zobaczymy, jak nasza współpraca będzie się układała – powiedział Jan Zalewski, były starosta pułtuski. – W samorządzie nie ma tak wielkich różnic między partiami. W powiecie PSL pewnie poradziłby sobie bez naszego wsparcia, ale w mieście sytuacja była mniej stabilna, stąd pomysł na zawiązanie współpracy. Do niej potrzeba woli obu stron– dodał natomiast Paweł Kowalczyk, będący nowym członkiem zarządu powiatu. Zaznacza też, że współpraca PSL i PiS wynika z troski o lokalny samorząd. Jego zdaniem „samorządowcy doceniają to, jak wyglądała współpraca w czasach”, gdy jego ojciec był wicepremierem i ministrem. – Nie patrząc na barwy partyjne, myślał o powiecie, o jego wsparciu– stwierdził syn Henryka Kowalczyka. 

Adam Struzik – marszałek województwa i prezes ludowców na Mazowszu – w rozmowie z jednym z lokalnych portali wyjaśnił, że powiatowe struktury mają dużą autonomię i same decydują o koalicjach. Dodał także, że decyzję o współpracy przyjmuje ze zrozumieniem.

Politycy PSL – m.in. wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski – w przeszłości nierzadko podkreślali, że wchodzenie we współpracę z PiS nie wchodzi w grę.  Na poziomie powiatów i miast kilka takich koalicji już funkcjonuje, na przykład na Lubelszczyźnie.