Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Péter Magyar z urzędnika do czołowego lidera opozycji?
- Jakie wyzwania napotyka węgierska opozycja w kontrolowanym przez władze środowisku?
- Co wpłynęło na szybki wzrost poparcia dla ruchu Pétera Magyara?
- Jakie cechy charakteryzują obecny system władzy na Węgrzech?
- Czego dotyczą najważniejsze rozstrzygnięcia nadchodzących wyborów na Węgrzech?
- W jaki sposób ewoluował model kampanii politycznej Pétera Magyara?
Korespondencja z Törtel (Węgry)
Furgonetka z otwartą platformą, która na tę okazję musi pełnić rolę sceny, jest już na miejscu. Podobnie jak kilkunastu aktywistów. Są ulotki, flagi Węgier. Z głośników płynie węgierski rock. Za chwilę ma pojawić się ten, który jest nadzieją demokratów na Węgrzech: Péter Magyar. Ale na placyku przed domem kultury zebrało się może trzysta osób. W mieścinie, która liczy cztery tysiące mieszkańców, to niewiele.
– I tak nie jest źle! – przekonuje mnie Muhari Gergely, który startuje z ramienia opozycyjnego ugrupowania Tisza na posła z tego położonego około 80 km na wschód od Budapesztu okręgu. Idąc w ślady Lecha Wałęsy w 1989 r., Magyar zrobił sobie zdjęcie z każdym z kandydatów do parlamentu Tiszy. Te z Gergelym widnieją wszędzie w Törtel. – Od dwóch lat staramy się dotrzeć do ludzi z prawdą. Mówić o tragicznej sytuacji gospodarczej kraju, o tym, że jeśli Orbán pozostanie u władzy, czeka nas wyjście z Unii. Próbujemy odwiedzić każdy dom. Wszystko na naszych nogach, bo media są w rękach reżimu. Ale nie jest łatwo. Propaganda zrobiła swoje, ludzie pozostają we mgle – tłumaczy Gergely.
Czytaj więcej
Przywódcy całej prorosyjskiej skrajnej prawicy Europy zjechali do węgierskiej stolicy, aby ratować premiera Węgier przed coraz bardziej prawdopodob...
Wiece Orbána są ściśle kontrolowane: można wejść tylko za przepustkami. Otaczają je gęste kordony policji. Ale tu, w Törtel, może przyjść każdy. Nawet jednego policjanta nie uświadczysz. Jest tylko paru prywatnych ochroniarzy. Przez głowę siłą rzeczy przechodzą czarne myśli o tym, co może się stać z człowiekiem, który wydał walkę reżimowi.
– Ja miałem szczęście. Grożono mi we wpisach internetowych, a także, gdy osobiście prowadzę kampanię na wsi. Czasem ktoś do mnie krzyknie: utnę ci głowę! I Péterowi. Ale nic więcej – zwierza się Gergely.
No i jest! Gdy zjawia się z kilkunastominutowym opóźnieniem Magyar, publika wprost szaleje. Brawa, oklaski, każdy chce dotknąć wielkiego człowieka. Widać, że ci nieliczni, którzy tu przyszli, są mu w pełni oddani. W końcu lider Tiszy przebija się przez zgromadzonych, dociera do furgonetki-sceny.
Jak Péter Magyar robi wszystko, aby zachować obraz „człowieka z ludu”
– Fidesz i państwo to teraz jedno! Ostatni raz mieliśmy taką sytuację przed upadkiem komunizmu, kiedy była tylko jedna partia, a władza wykorzystywała policję i służby specjalne, aby zniszczyć ruch obywatelski. Rosjanie już tu znowu są! Już przyjechali, aby ukraść nasze wybory. Zapamiętajcie to nazwisko: Bence Szabó. To kapitan, który do dziś pracował w służbach kontrwywiadu. W wywiadzie dla portalu Telex powiedział prawdę o tym, co przed wyborami robią służby. Dziś rano do jego domu przyjechała policja. Chcę tylko ostrzec funkcjonariuszy: działajcie zgodnie z prawem! Bo godzina, gdy Orbána nie będzie, jest blisko! Atmosfera robi się poważna – mówi ze sceny Magyar.
Lider opozycji trzyma w ręku plik kartek, ale nigdy do nich nie sięga. Mówi niezwykle płynnie, ale unikając gestykulacji. Z niemal pełnym opanowaniem. Stojąc dwa metry od niego mogę tylko dostrzec, jak lekko drży mu ręka, gdy chwilę później sprawdza coś na swoim telefonie komórkowym.
Czytaj więcej
Całe państwo stało się zakładnikiem systemu korupcyjnego, który doprowadził Węgry do ruiny. Ludziom żyje się coraz gorzej i zaczynają to łączyć z p...
– Nie wiem, skąd czerpie on tyle siły. Jest na nogach od rana do wieczora. Zawsze na pierwszej linii! Dodaje nam otuchy. Powtarza: nie lękajcie się! – trudno powiedzieć, na ile świadomie Gergely sięga w rozmowie z „Rzeczpospolitą” do emblematycznego apelu Jana Pawła II.
Nieco znoszona marynarka, sprane dżinsy, bynajmniej niemarkowe sportowe buty: Magyar robi wszystko, aby zachować obraz „człowieka z ludu”, „jednego z naszych”. Inaczej niż Orbán, który porusza się z coraz większym trudem ze względu na coraz bardziej przeszkadzający mu brzuch, Magyar jest szczupły, wręcz drobny. Niedawno, w lutym 2024 r., zrezygnował ze wszystkich stanowisk powiązanych z władzą. Wcześniej, jako mąż minister sprawiedliwości Judit Vargi (z którą jest już po rozwodzie) był częścią establishmentu. Trochę tak, jakby na czele ruchu przeciw PiS-owi stanęła Patrycja Kotecka-Ziobro.
Ale tamta epoka wydaje się tu, w Törtel, prehistorią. Magyar stał się wrogiem numer jeden reżimu. Całe Węgry są oblepione zdjęciami, które celowo przedstawiają go w karykaturalny sposób. Z telewizorów i gazet płynie bez przerwy ściek czarnej propagandy. Tym silniejszej, im większa jest przewaga w sondażach Tiszy nad reżimowym Fideszem: to już jakieś 8-10 punktów proc..
Preferencje polityczne na Węgrzech (stan na 17 lutego 2026 roku)
Węgry wielkimi krokami zbliżają się więc do godziny prawdy. Wyborów parlamentarnych z 12 kwietnia. I tego, co się stanie następnego dnia.
– Nie wiem, co siedzi w głowie Orbána, co kombinuje. Ale mam nadzieję, że uzna swoją przegraną. Inaczej skończy się to tragicznie. Policja, wojsko pozostaną wierne Węgrom, nie Orbánowi. Jestem tego pewien na 100 proc. – mówi Gergely.
Magyar jeszcze bardziej podkręca napięcie.
– Te wybory rozstrzygną o przetrwaniu naszego kraju! O tym, czy pozostaniemy w NATO i Unii Europejskiej, czy też staniemy się krajem wasalnym Rosji. To, co się dzieje, jest po prostu niewyobrażalne. Wiedzieliśmy, że doprowadzili kraj do ruiny, że pozostawili na pastwę przestępców bezbronne dzieci, rozkradli bank centralny i własnych rodaków. Przekształcili Węgry w najbiedniejszy i najbardziej skorumpowany kraj Unii Europejskiej. Zniszczyli edukację i służbę zdrowia. Doprowadzili z powodu drożyzny ludzi do nędzy. A teraz okazuje się, że Mi Hazánk Mozgalom (faszystowski Ruch Naszej Ojczyzny) zadeklarował gotowość budowy koalicji z Orbánem. Ruch László Toroczkaia! Tak, tego samego, który powiedział, że Romowie są dobrzy tylko do czyszczenia ubikacji! – Magyar puszcza oko do stanowiącej około 8 proc. ludności kraju społeczności, która tradycyjnie wspierała Fidesz.
Dziennikarz „Rzeczpospolitej”: Rozmawiałem w 2024 roku z Péterem Magyarem, nie wierzyłem w jego wygraną. Viktor Orbán też nie docenił wroga
Z Péterem Magyarem spotkałem się w maju 2024 r. To był długi, półtoragodzinny wywiad dla „Rzeczpospolitej” ledwie kilka tygodni po tym, jak obecny lider Tiszy zdecydował się rzucić wyzwanie reżimowi. Byliśmy umówieni w jednej z jakże licznych kamienic z przełomu XIX i XX wieku, które stanowią o niezwykłym uroku Budapesztu. Spore, ale nieco zaniedbane mieszkanie. Kuchnia, dwie puszki coca-coli, trochę chipsów – to było nasze dekorum. Na taką okazję zebrała się cała ekipa Magyara: może jakieś osiem osób. Wszystko wyglądało bardzo amatorsko. Zupełnie inaczej niż koalicja ugrupowań, która przejęła niewiele wcześniej, w październiku 2023 r., władzę w Polsce.
Czytaj więcej
Stawka wyborów na Węgrzech jest bardzo duża. Wolna Europa stawia na demokratyczną opozycję na czele której stoi Péter Magyar. Donald Trump i Władim...
Wówczas nie bardzo wierzyłem w wygraną Magyara. Ale też zapewne z tego samego powodu Orbán nie docenił swojego wroga, pozwolił mu zbyt długo rozwijać skrzydła. Wówczas Tisza miała już w sondażach 24 proc. poparcia. Dziś dobija do 60 proc.
Jest po temu kilka powodów. Pierwszym było niewątpliwie odcięcie się Magyara od wszystkich, którzy byli umoczeni w strukturach Fideszu.
– Pracuję jako reżyser dźwięku w jednym z międzynarodowych koncernów. Wcześniej byłem pracownikiem społecznym, organizowałem też imprezy kulturalne. Pół roku temu zgłosiłem się w otwartym konkursie rozpisanym przez Internet przez Tiszę. Pewnego dnia zadzwonił do mnie na komórkę Péter. Potem jeszcze musiałem zostać zatwierdzony przez naszą lokalną społeczność – opowiada swoją historię Gergely. – Nie dostajemy od nikogo żadnej pomocy, zarzuty Orbána, że mamy subwencje z zagranicy, to jest wierutne kłamstwo – oburza się kandydat na posła.
Péter Magyar postawił na media społecznościowe. I ma wiele informacji o ludziach reżimu
Ale Magyar od razu okazał się też mistrzem mediów społecznościowych. Swoje przesłanie w szczególności rozwijał poprzez Facebook. Sam jego wywiad z portalem Partizan obejrzało przynajmniej 2,5 miliona osób. W tym 9,5 milionowy kraju! Nagle okazało się, że dzięki Internetowi nawet przy niewielkich środkach finansowych można uczynić potężną wyrwę w zdawałoby się, zabetonowanej machinie propagandowej Orbána.
– Jestem sam, mam tylko swój profil na Facebooku. Nie mam pieniędzy, nie wydałem ani forinta na propagandę. Szturmuję na rowerze armię. A jednak nie mogą mnie zatrzymać – zwierzał mi się wówczas Magyar.
Miał jednak też jeszcze jednego asa w rękawie. Jako były mąż Judit Vargi, znał od środka system korupcyjny, jaki zbudował reżim.
– Mam bardzo wiele informacji o każdym z ludzi tej ekipy, dowody. Znam ich sztuczki. Nie są aż tak sprytni, jak się wydaje – dowodził.
I faktycznie, od tego czasu konsekwentnie koncentrował swoje przesłanie na niedomaganiach systemu a nie podważeniu jego ideologii. Wiedział, że w węgierskim, konserwatywnym społeczeństwie, w szczególności na prowincji, nic innego nie przejdzie.
Czytaj więcej
Viktor Orbán nie zabije mnie. Wie, że to by wywołało rewolucję – uważa nowy lider węgierskiej opozycji Peter Magyar.
– Wiadomo, że do zdobycia władzy sami wyborcy opozycji nie wystarczą. Trzeba też przejąć część głosujących na Fidesz – podkreślał.
Pytam Gergely’ego, czy Wołodymyr Zełenski to dla niego bohater, który broni Europy przed Moskwą. Tą samą Moskwą, która spacyfikowała węgierskie powstanie w 1956 r. Z twarzy mężczyzny nagle znika uśmiech. Sztywnieje. – Ludzie są tylko ludźmi, nie ma bohaterów. To trudny temat. Mam w tej sprawie prywatną opinię. Ale jej nie ujawnię. To są Węgry, propaganda wszystko wykorzysta przeciw nam – podkreśla.
System władzy na Węgrzech
Dwa lata temu Magyar już tłumaczył mi: „A w 1956 r. ktoś przyszedł nam na odsiecz, pomógł nam w jakiś sposób? Zostaliśmy sami wobec Rosjan. Czemu więc teraz mielibyśmy ryzykować naszą niepodległość, aby walczyć za Ukrainę?". I dalej: „Przez 14 lat trwa tu pranie mózgów. Tak, zawsze walczyliśmy z Rosjanami, ale ta propaganda bardzo zmieniła nastawienie Węgrów. I tego nie odwrócimy w rok czy dwa".
Minęła dobra godzina od przyjazdu Pétera Magyara, wiec w Törtel się kończy. Jeszcze selfie i autografy lidera Tiszy. Podchodzę do Magyara, proszę o odpowiedź na choć jedno pytanie. Ale Magyar stanowczo odmawia. Jak wszystkim innym zagranicznym mediom. To już są inne czasy niż dwa lata temu. Tisza to machina, nie grupka przyjaciół. A Magyar nauczył się jeszcze jednej rzeczy: nie wystawiać się na ryzyko, gdy wyborczo i tak na tym nic się nie zyska.