Informację o tym ujawnił "Super Express". Urzędnik kierował biurem, które zarządza majątkiem Kancelarii Prezydenta. Zajmuje się ono m.in. zabezpieczaniem wizyt państwowych, sprawami porządkowymi, nadzoruje remonty budynków, w tym ośrodków prezydenckich poza Warszawą, czy dogląda samochodów służbowych.

Marek Czarnecki pracował w Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta RP od 1 stycznia 2011 roku do 3 sierpnia. Jak donosi tabloid, zarabiał około 20 tys. zł miesięcznie.

Tuż po drugiej turze wyborów zmieniono mu umowę. Od czerwca jego wynagrodzenie wzrosło do sześciokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw czyli do ok. 24 tys. zł

Z Kancelarii Prezydenta urzędnik odszedł na trzy dni przed zaprzysiężeniem prezydenta Andrzeja Dudy. Ale dostał całą pensję za sierpień.

Poza tym wypłacono mu pieniądze za okres wypowiedzenia w wysokości sześciokrotności miesięcznego wynagrodzenia, czyli 144 tys. zł.

Ale to nie wszystko. Wkrótce dostanie więcej. - Do 29 lutego 2016 roku powinna zostać mu wypłacona odprawa pieniężna: w wysokości trzykrotności wynagrodzenia miesięcznego oraz w wysokości dwumiesięcznego wynagrodzenia. A to kolejne około. 120 tys. zł. - Łącznie z pensją za sierpień na odchodne dostanie ponad 280 tys. zł – wyliczył tabloid.