Pierwsza tura 18 maja, a druga 1 czerwca: zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami w dniu pierwszego posiedzenia Sejmu w nowym roku marszałek Szymon Hołownia ogłosił termin wyborów prezydenckich. Formalnie zrobi to 15 stycznia. To jednak technikalia. Bo kampania ruszyła z kopyta. Co wobec tego realnie zmienia deklaracja marszałka Sejmu?
Czytaj więcej
W pierwszym w tym roku odcinku podcastu "Pałac Prezydencki" Michał Kolanko rozmawia z Michałem Fedorowiczem, szefem europejskiego kolektywu anality...
Czy pojawi się kandydat „trzeciej siły”?
Wraz z ogłoszeniem terminu wyborów poznajemy prezydencki kalendarz. To więc czas na zbieranie podpisów i zgłaszanie komitetów, ale nie tylko. Najważniejsze jest to, że do 4 kwietnia – czyli jeszcze przez blisko cztery miesiące – będzie można zgłaszać kandydatów. W dotychczasowej historii wyborów prezydenckich regułą było, że pretendent do najwyższego w Polsce urzędu wyłaniał się również spoza głównych sił politycznych. Po 2005 roku taki kandydat za każdym razem próbował rozbić duopol, który jest udziałem PiS i PO.
Czasu jest teoretycznie dużo. Ale biorąc pod uwagę, że do zorganizowania jest zbiórka podpisów – ich wymagana liczba to 100 tys., ale potrzebna jest tzw. górka – nie zostaje go już tak wiele.
Największą niewiadomą pozostaje zaplanowany na połowę lutego Kongres Zero, czyli spotkanie środowiska Kanału Zero Krzysztofa Stanowskiego. Stanowski wielokrotnie sugerował, że będzie kandydował. Najbliższe tygodnie zweryfikują jego zapowiedzi, a więc okaże się, na ile jego deklaracje – a padały głównie w serwisie X – są prawdziwe, a nie służą wyłącznie przyciągnięciu uwagi do samego Kanału Zero.
Czytaj więcej
Jaką nowoczesną inicjatywę programową w obszarze kultury zaproponuje Marcin Wolski, nowy członek sztabu Karola Nawrockiego? Jedno jest pewne: to ni...
Co z kampaniami znanych już kandydatów?
Podanie daty wyborów i oficjalny start kampanii mają również znaczenie dla tych kandydatów, których nazwiska już znamy. Teraz pojawią się poważne pytania o program. Szczegółowej analizie poddawane będą sondaże. A sztaby, na których skupi się teraz istotna część uwagi, czeka najważniejszy egzamin.
Powstaje jednak pytanie, czy ogłoszenie daty wyborów sprawi, że temat wyjdzie poza warszawską bańkę polityczno-medialną. Innymi słowy: czy Polacy będą się im przyglądać uważniej niż w ostatnich miesiącach.
A co zobaczymy w sondażach? Trudno abstrahować od zmęczenia kolejnymi wyborami, a lata 2023–2024 były pod tym względem szczególnie obfite. Teraz jednak – być może bardziej stopniowo niż wcześniej – kampania prezydencka zagości przy „kuchennych stołach” Polaków. I sondaże zaczną się aktualizować: do tej pory stanowiły bardziej miarę rozpoznawalności niż rzeczywistego poparcia dla poszczególnych kandydatów. I to się będzie powoli zmieniać, co oznacza nowe wyzwania dla sztabów.