Koalicja Obywatelska wnioskuje o odwołanie wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Wniosek, do którego przyłączyła się Lewica, ma związek z wydarzeniami ze środy. Podczas protestu organizowanego przez Ogólnopolski Strajk Kobiet funkcjonariusze użyli gazu pieprzowego wobec osób próbujących przerwać policyjny kordon na Placu Powstańców Warszawy.

Gazem opryskane zostały m.in. posłanka Magdalena Biejat (Lewica) i jedna z liderek Strajku Kobiet Marta Lempart. Na miejscu, podobnie jak podczas Marszu Niepodległości, byli także nieumundurowani policjanci uzbrojeni w pałki teleskopowe.

W środę w Sejmie jedna z posłanek opozycji pytała Kaczyńskiego, co się dzieje na ulicach i co on, jako wicepremier ds. bezpieczeństwa, robi. Po tym wezwaniu prezes PiS wszedł na mównicę i powiedział, zwracając się do opozycji: - Wszystkie te demonstracje, które popieraliście (...) kosztowały już życie wielu osób. Macie krew na rękach, łamiecie artykuł 165.

Dowiedz się więcej: Kaczyński do opozycji w Sejmie: Macie krew na rękach, dopuściliście się zbrodni

- Nie powinno was być w tej izbie. Dopuściliście się zbrodni - dodał.

O wniosek opozycji w sprawie odwołania Kaczyńskiego pytany przez Polsat News był poseł Solidarnej Polski Tadeusz Cymański. Polityk stwierdził, że Kaczyński (który do rządu wszedł w zeszłym miesiącu) jeszcze dobrze nie rozpoczął pracy, "a już go atakują".

- Jeżeli już nawet ktoś ma takie pazury czy kły i chce tego Kaczyńskiego dorwać tu czy tam, to musi sobie uświadomić, że idea tego urzędu, który on obejmuje, jest koordynacja, jest nadzór - mówił Cymański.

- Oczywiście, że można tylko do niego to wszystko przystawić, ale to jest moim zdaniem pokłosie atmosfery i tego, że opozycja nie ma refleksji - do tego potrzeba spokoju, wyciszenia; jest rozhukana, jest gniewna, jest, użyję słowa - przepraszam koleżanki, kolegów z opozycji - rozjuszona - dodał poseł.