Iran jest bardzo bliski wyprodukowania bomby atomowej
Jak blisko bomby jest Iran? – Bardzo blisko, to może tygodnie. Ma surowiec, ma wiedzę, jak to zrobić, ale ma też problem z wyposażeniem głowic pocisków w ładunek atomowy. To zajmie Irańczykom więcej czasu – mówi „Rzeczpospolitej” Josi Melman, publicysta izraelski zajmujący się sprawami bezpieczeństwa, w tym irańskim atomem.
– Na razie Teheran sugeruje, że nie chce tej bomby, chcą mieć ją w zasięgu ręki. Oczywiście łatwiej byłoby mu zaangażować się w starcie z Izraelem pod parasolem nuklearnym, ale nie sądzę, że to jego brak powstrzymuje go od interwencji – dodaje Melman.
I wyjaśnia: – Iran jest wewnętrznie podzielony, spolaryzowany, nowy prezydent próbuje robić gesty pojednawcze wobec USA i Zachodu, USA, licząc na zniesienie sankcji. Wizja nowego porozumienia z Zachodem [rezygnacja z wyprodukowania bomby w zamian za zniesienie sankcji] nie podoba się natomiast wpływowemu Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej – Josi Melman kończy naszą rozmowę telefoniczną, bo rozlega się alarm w Tel Awiwie.
Potem się okazało, że Hezbollah wystrzelił rakiety w kierunku centrum Izraela. Armia izraelska wprowadziła ograniczenia w sprawie zgromadzeń (do 30 osób pod dachem, do 300 na dworze) i poruszania się.
Izraelska operacja lądowa w Libanie na razie tuż przy granicy
Może Iran nie miałby wyjścia i musiałby zareagować, gdyby Izraelczycy ruszyli na podbój libańskiej stolicy, Bejrutu, jak w 1982 roku. Choć i to nie jest pewne. Na razie izraelska operacja lądowa obejmuje teren południowego Libanu „w zasięgu spaceru” od granicy między obu państwami.