Tygodnik „Polityka” opublikował „przeciek z kuluarów”, zgodnie z którym w KO coraz poważniej myśli się o poparciu idei referendum aborcyjnego forsowanego przez Trzecią Drogę, pod warunkiem że odbyłoby się razem z wyborami prezydenckimi. Ten pomysł „mógłby się okazać prawdziwym „gamechangerem” – przewiduje w tygodniku politolog Anna Siewierska.
Czytaj więcej
Wytyczne prokuratora generalnego ws. aborcji dają pewne wskazówki śledczym. Całkowicie nie zgadza...
Aborcja dzieli Polaków niczym brzytwa
Patrząc na sprawę bez emocji (o co nad wyraz trudno), trzeba przyznać, że jako polityczny wehikuł w kampanii prezydenckiej referendum sprawdziłoby się świetnie. Przede wszystkim mobilizowałoby elektorat koalicji i opozycji wyjątkowo mocno dzięki unikalnemu potencjałowi polaryzacji. Aborcja dzieli przecież jak brzytwa polskie społeczeństwo od dziesięcioleci. Ale dla premiera i całego obozu KO miałoby jeszcze jedną zaletę: promowałoby bowiem ich kandydata, rozkładając na łopatki Szymona Hołownię. Bo kandydat KO (o żadnych kandydatkach w KO się nie wspomina) mógłby z czystym sumieniem opowiedzieć się w referendum za liberalizacją, twierdząc, że jego partia już od dawna chce, by tak się stało i wiele w tej sprawie robi.
A co miałby powiedzieć Szymon Hołownia? Że popiera aborcję, ale się nie cieszy? Że namówił już Władysława Kosiniaka-Kamysza i teraz wspólnie pomogą kobietom? To przecież Trzecia Droga wywróciła parlamentarne próby zmiany prawa w tej kadencji. Siłą rzeczy kandydat TD znalazłby się więc po stronie przeciwnej – antyaborcyjnej. A tam już miejsce całkiem zajęte przez PiS i Konfederację. Tradycyjnie KO odebrałaby też takim manewrem tlen Lewicy, choć gdyby ta wystawiła kobietę – byłoby to pewnie trudniejsze. Tyle że najsprawniejsza nawet kandydatka Lewicy nie mogłaby odebrać KO tyle, ile może zabrać mu Szymon Hołownia.
Czytaj więcej
Spory personalne i merytoryczne w każdej koalicji to nic nowego. Polityka to przecież wieczny i n...