Unia Europejska znalazła rozwiązanie. Chce izolować Orbána

Premier Węgier usiłuje skompromitować Unię Europejską. Odpowiedzią ma być jego izolacja.

Aktualizacja: 11.07.2024 06:53 Publikacja: 11.07.2024 04:30

Wizyta Viktora Orbana w Moskwie

Wizyta Viktora Orbana w Moskwie

Foto: Reuters

Polska zażądała dyskusji o sposobie prowadzenia przez Węgry rotacyjnej prezydencji w UE. W środę dyskutowali o tym ambasadorowie państw członkowskich i wszyscy, poza Słowacją, krytykowali Orbána. Bo minęło zaledwie dziesięć dni od początku węgierskiego przewodnictwa, a już Viktor Orbán zdecydował się na dwie wielkie prowokacje.

Był z tzw. misją pokojową w Moskwie i Pekinie. Bez konsultacji i informowania kogokolwiek. Teoretycznie jako premier Węgier, bo prezydencja nie ma kompetencji w sprawach międzynarodowych. Ale nie krył, że specjalnie zrobił to w jej czasie. Sprawozdania z obu wizyt, które przesłał do przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela, napisał na papierze firmowym węgierskiej prezydencji.

Czytaj więcej

Unia nie odbierze prezydencji Węgrom

Dyskusja o możliwości odebrania Węgrom prezydencji

Orbán chce zmienić narrację o Ukrainie, licząc na wzrost znaczenia skrajnej prawicy w UE i ewentualną wygraną Donalda Trumpa w listopadowych wyborach w USA.

– W lutym 2022 r. Orbán był w Moskwie. Dwa tygodnie później Rosja zaatakowała Ukrainę. Teraz znów odwiedził Moskwę, a kilka dni później Rosja zbombardowała szpital dziecięcy. On nie jest strażnikiem pokoju, ale wojny – mówi Manfred Weber, niemiecki chadek, przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej.

Czytaj więcej

Tomasz Siemoniak: Viktor Orban staje się żałosnym pionkiem Rosji

Zachowanie Orbána wywołało dyskusję o możliwości odebrania Węgrom prezydencji i przyspieszenia polskiej. Jednak przeważają głosy, że w najbliższych miesiącach poza odgrywaniem politycznego przedstawienia Orbán UE nie zagrozi. I należy go po prostu politycznie izolować, np. poprzez wysyłanie na spotkania do Budapesztu niższych rangą urzędników państw UE.

– Postawmy mu się. Ale jednocześnie nie przesadzajmy, nie koncentrujmy się na nim – mówi nieoficjalnie jeden z naszych rozmówców w Parlamencie Europejskim (PE).

Czytaj więcej

„Rzecz w tym”: Co Unia i NATO mogą zrobić z Orbánem?

Viktor Orban chce być na czele prawicowej krucjaty

Krytycy Orbána przyznają, że bardzo inteligentnie przygotował on pierwsze dni swojej prezydencji. Niezapowiedziane wizyty w Moskwie i Pekinie zsynchronizował z inicjatywą stworzenia nowej grupy politycznej w PE, która zrzesza skrajną prawicę. I mimo że Fidesz nie jest w niej największą delegacją, bo prym wiedzie francuskie Zjednoczenie Narodowe, to wszyscy mówią o ugrupowaniu Orbána, a nie Le Pen. Tworzy wrażenie, że węgierski premier staje na czele prawicowej krucjaty w UE. I choć będzie to trzecia co do wielkości grupa w PE, to jednak ani stanowisk, ani wpływów w UE nie będzie miała.

Polska zażądała dyskusji o sposobie prowadzenia przez Węgry rotacyjnej prezydencji w UE. W środę dyskutowali o tym ambasadorowie państw członkowskich i wszyscy, poza Słowacją, krytykowali Orbána. Bo minęło zaledwie dziesięć dni od początku węgierskiego przewodnictwa, a już Viktor Orbán zdecydował się na dwie wielkie prowokacje.

Był z tzw. misją pokojową w Moskwie i Pekinie. Bez konsultacji i informowania kogokolwiek. Teoretycznie jako premier Węgier, bo prezydencja nie ma kompetencji w sprawach międzynarodowych. Ale nie krył, że specjalnie zrobił to w jej czasie. Sprawozdania z obu wizyt, które przesłał do przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela, napisał na papierze firmowym węgierskiej prezydencji.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Biden zapowiada powrót na szlak kampanii. "Wiemy, dokąd prowadzi nas Trump"
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Polityka
Nieoficjalnie. Obywatel Niemiec skazany na śmierć na Białorusi
Polityka
Ursula von der Leyen zapowiada korekty. "Wszyscy mamy poczucie, że UE potrzebuje zmian"
Polityka
Przemysław Wipler o zatrzymaniu Romanowskiego: Nie zostawia się kolegów
Polityka
Joe Biden coraz poważniej myśli o wycofaniu się. Demokraci: To kwestia czasu