Wybory samorządowe 2024: Wyborcy baczniej się przyglądają

Emocji anty-PiS w kampanii samorządowej nie ma – mówi Mateusz Sabat, szef firmy Big Data 4 Leaders.

Publikacja: 20.03.2024 19:31

Wybory samorządowe 2024: Wyborcy baczniej się przyglądają

Czy gdy analizuje pan dane dotyczące kampanii samorządowej, to widzi pan w sieci zainteresowanie podobne jak w 2023 roku?

Nie, to są zupełnie inne wybory. 15 października to było „danie główne”. Wszystkie emocje, partie i kandydaci skumulowali się właśnie w ten dzień. Wszyscy liderzy o tym mówili. Była silna polaryzacja między głównymi partiami, dodatkowo Trzecia Droga i Konfederacja miały ofertę dla osób tą polaryzacją zmęczonych.

W tych wyborach jest inaczej. Nie ma takiego długiego preludium, jak przed wyborami do Sejmu w ubiegłym roku. Zależnie od miasta może być różnie, ale patrząc na wybory samorządowe z lotu ptaka, można powiedzieć, że nie było długiej prekampanii. W zasadzie dopiero od dwóch czy trzech tygodni ruszyła taka pełnowymiarowa kampania wyborcza. Widzimy to teraz w internecie czy na ulicach.

Czytaj więcej

Przemysław Prekiel: Czy PiS się rozpadnie po wyborach samorządowych?

Co najbardziej przyciąga uwagę?

Oczywiście w zależności od regionu czy miasta te sprawy są różne. W większości kampanii przebijają się tematy dotyczące poprawy infrastruktury czy terenów zielonych – na które zaczęliśmy bardziej zwracać uwagę w trakcie pandemii. To są też kwestie związane z lepszą jakością zarządzania miastami. W niektórych mieszkańcy zaczęli się baczniej przyglądać temu, jak różne działania – np. remonty – są organizowane, czy są realizowane w terminie, czy też nie. Na przykład w Warszawie są istotne budowy i remonty, które przed końcem kadencji nie będą zakończone. Zwykle samorządowcy próbowali „dowieźć” takie duże inwestycje przed kolejnymi wyborami. W tej kadencji z wielu powodów to się nie udało i będzie to przedmiotem ich krytyki w czasie kampanii.

Czytaj więcej

Wybory samorządowe 2024. Kandydaci na włodarzy najczęściej mają po 40 lat

Ogólnokrajowo nie ma jednej narracji ani PiS, ani rządzącej koalicji. Dla tej ostatniej przed 15 października 2023 roku ogólny temat był znany – czyli odsunięcie PiS od władzy.

Jest próba powrotu do tego tematu. Liderzy – zwłaszcza KO – mówią, że trzeba zablokować PiS w samorządzie. Wydaje się, że tej emocji jednak nie ma. Po pierwsze dlatego, że tego w PiS nie widać. Wielu kandydatów partii Kaczyńskiego skryło się za lokalnymi komitetami. Nie przyznają się do końca – z różnych przyczyn – że są z PiS. Przeciętny wyborca nie widzi więc tego zagrożenia.

A taktyka Lewicy, by stawiać na aborcję?

Rzeczywiście, pojawiła się taka emocja na poziomie ogólnokrajowym. Czy to będzie miało znaczenie dla decyzji, kto będzie wójtem, burmistrzem prezydentem – wątpię. Jeśli chodzi o wyniki sejmikowe, powiatowe itd., szyld partyjny być może ma większe znaczenie dla kandydatów Lewicy, bo tam ogólnie trudniej się wyróżnić pojedynczym kandydatom w tej całej masie komitetów.

Czy gdy analizuje pan dane dotyczące kampanii samorządowej, to widzi pan w sieci zainteresowanie podobne jak w 2023 roku?

Nie, to są zupełnie inne wybory. 15 października to było „danie główne”. Wszystkie emocje, partie i kandydaci skumulowali się właśnie w ten dzień. Wszyscy liderzy o tym mówili. Była silna polaryzacja między głównymi partiami, dodatkowo Trzecia Droga i Konfederacja miały ofertę dla osób tą polaryzacją zmęczonych.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Wybory do PE. Kosiniak-Kamysz wyjaśnia, co zachęci wyborców do wędrówki do urn
Polityka
Z rządu do Brukseli. Ministrowie zamienią Sejm na Parlament Europejski
Polityka
Inwigilacja w Polsce w 2023 r. Sądy zgadzały się w ponad 99 proc. przypadków
Polityka
Wybory do Parlamentu Europejskiego. Ministrowie na "jedynkach" KO w wyborach. Mamy pełne listy
Polityka
Najdłuższy stażem europoseł z Polski nie będzie kandydował w wyborach do PE