Tomczyka zapytano o konflikt jaki wybuchł między Pałacem Prezydenckim a rządem, po tym, gdy MSZ poinformowało o odwołaniu ponad 50 ambasadorów. W reakcji na to Kancelaria Prezydenta zaczęła mówić o „czystkach”, a prezydent Duda przypomniał, iż ambasadorów powołuje i odwołuje prezydent.
Cezary Tomczyk o odwoływaniu ambasadorów: Politykę zagraniczną prowadzi rada ministrów
Szef gabinetu prezydenta, Marcin Mastalerek, w rozmowie z Polsat News mówił, że „Donaldowi Tuskowi coś się pomyliło”, bo ambasadorowie nie są ambasadorami rządu lecz ambasadorami RP.
Do słów Mastalerka odnosił się w rozmowie z Polsat News Tomczyk.
- Od paru miesięcy w tej sprawie trwa dialog. Jedno trzeba sobie powiedzieć jasno: trudno, aby państwo prowadziło dwie niezależne polityki zagraniczne. Politykę zagraniczną prowadzi rada ministrów — odparł.
Czytaj więcej
Ambasadorów RP wybiera prezydent wspólnie z premierem, a wcześniej z parlamentem. Panu premierowi Donaldowi Tuskowi chyba się coś pomyliło - powied...
Na uwagę, że ustawa o służbie zagranicznej wskazuje na rolę prezydenta w procesie powoływania ambasadorów Tomczyk odparł, że "pan minister (Radosław) Sikorski rozmawiał z panem prezydentem Dudą". - Ta procedura rozpoczęła się wiele tygodni temu, odbył się Konwent (Służby Zagranicznej, który opiniuje kandydatów na ambasadorów - red.), na którym odbyło się głosowanie w sprawie poszczególnych ambasadorów, jest złożona pewna lista, ona jest do wiadomości tylko Andrzeja Dudy - wyjaśnił.
Prezydentowi zależało na określonych placówkach, odbyła się rozmowa między panem ministrem Sikorskim a panem prezydentem. Dialog trwa
W kontekście słów Mastalerka Tomczyk stwierdził, że "nie wie dlaczego pan minister Mastalerek pełni rolę wiceprezydenta". - Ja bym wolał usłyszeć zdanie prezydenta w tej sprawie. Z całym szacunkiem dla pana Mastalerka, on wiceprezydentem ustrojowo nie jest - zauważył wiceminister obrony.
Cezary Tomczyk: W ustawie nie ma mowy o „ambasadorach prezydenckich”
A co z kompetencjami prezydenta w procesie powoływania ambasadorów?
- Prezydent ma kompetencje, których będziemy się trzymać. Jednocześnie trwa procedura rozpoczęta przez ministra Sikorskiego, jesteśmy w dialogu z panem prezydentem, jedno jest pewne: rząd musi mieć swoich przedstawicieli na świecie — odparł.
Jednocześnie Tomczyk przypomniał, że ustawa o służbie zagranicznej nie mówi nic o „ambasadorach prezydenckich”, o których wspominają Mastalerek i prezydent Duda.
- Prezydentowi zależało na określonych placówkach, odbyła się rozmowa między panem ministrem Sikorskim a panem prezydentem. Dialog trwa — dodał.
Spór o ambasadorów. Polska będzie obniżać rangę relacji dyplomatycznych z krajami, w których nie da się powołać ambasadora?
A co z zarzutem, że rząd dokonuje czystki wśród ambasadorów?
- W wielu przypadkach po prostu ambasadorom kończy się kadencja, w wielu przypadkach jest to zwykła, naturalna zmiana — stwierdził Tomczyk. W kontekście ambasadorów odwoływanych mimo tego, że kadencja im się nie kończy, Tomczyk mówił, że "to są kluczowe z punktu widzenia interesów państwa" stanowiska. - Ja rozumiem że prezydent nie widzi faktu, który się w Polsce wydarzył, a tym faktem są wybory parlamentarne z 15 października - dodał.
Czytaj więcej
Polska nie może mieć dwóch polityk zagranicznych. Jedną jedyną jaką ma, prowadzi Rada Ministrów - powiedział szef MSZ Radosław Sikorski w RMF FM,...
A jeśli prezydent nie zgodzi się na zmiany, czy Polska będzie obniżać rangę stosunków dyplomatycznych z państwami, w których nie uda się powołać ambasadorów?
- Są oczywiście awaryjne rozwiązania, ale to są zawsze ostateczne rozwiązania. Chciałbym, abyśmy tutaj w porozumieniu z prezydentem w sprawach zagranicznych mówili jednym głosem. Ale jeśli chodzi o politykę zagraniczną pierwsze skrzypce odgrywa rząd — odparł Tomczyk.
W kontekście sugestii Mastalerka, że prezydent, w reakcji na działanie rządu, może nie zaakceptować potencjalnej kandydatury Sikorskiego na stanowisko komisarza obrony w nowej Komisji Europejskiej, Tomczyk odparł: - Ja bym chciał, żebyśmy zeszli z tego typu argumentacji, to znaczy z gróźb.
- To nie najlepiej świadczy o kancelarii prezydenta — dodał.
Jak mówił Tomczyk Sikorski uruchomił procedurę „zgodnie z prawem”. - A ze strony pałacu prezydenckiego albo pana Mastalerka pojawia się jakaś groźba - zauważył.