Europoseł Ryszard Czarnecki straci immunitet za fałszywe kilometrówki?

Lubelska Prokuratura Regionalna kieruje wniosek o uchylenie immunitetu europosłowi Ryszardowi Czarneckiemu – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.

Publikacja: 26.02.2024 12:33

Ryszard Czarnecki

Ryszard Czarnecki

Foto: PAP, Radek Pietruszka

21 lutego Prokuratura Okręgowa w Zamościu skierowała do Parlamentu Europejskiego wniosek o uchylenie immunitetu posła do Parlamentu Europejskiego Ryszarda Czarneckiego (PiS). Śledczy chcą postawić mu zarzuty dotyczące oszustwa na „kilometrówkach”. Czarnecki ma usłyszeć jeden zarzut dotyczący przedkładania nieprawdziwych oświadczeń co do odbywanych podróży służbowych, w tym przejechanych kilometrów, wskutek czego miał wyłudzić z Parlamentu Europejskiego 220 tys. euro tytułem diet i zwrotu kosztów podróży. Sprawę ponad dwa lata temu opisywała „Rzeczpospolita”.

Fikcyjne podróże Ryszarda Czarneckiego do PE. Za co europosłowi PiS grozi do 8 lat więzienia?

Jak informuje nas prok. Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w  Lublinie „w okresie od 10 czerwca 2009 roku do 12 listopada 2013 roku, w Warszawie, województwa mazowieckiego, w Brukseli, Królestwa Belgii oraz w Strasburgu, Republiki Francuskiej, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, w krótkich odstępach czasu i w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, jako poseł do Parlamentu Europejskiego VII kadencji, doprowadził Parlament Europejski, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości w łącznej kwocie 203.167 euro”. 

Czytaj więcej

Ryszard Czarnecki: Lepper chciał więcej i więcej

Poseł Czarnecki, jak ustaliła prokuratura „w sporządzonych i podpisanych przez siebie dokumentach, podał nieprawdę, co do swojego miejsca zamieszkania w Polsce, wskazując, że miejsce to w kraju pochodzenia znajduje się pod dwoma adresami w Jaśle, w sytuacji, gdy jego faktycznym miejscem zamieszkania w Polsce była Warszawa, a nadto złożył 243 wnioski o zwrot kosztów podróży, w których podał nieprawdę, co do odbywanych podróży służbowych, w tym pojazdów, jakimi miał odbywać podróże i liczby przejechanych kilometrów, wprowadzając odpowiednie służby Parlamentu w błąd”.

(Ryszard Czarnecki) „w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, w krótkich odstępach czasu i w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, jako poseł do Parlamentu Europejskiego VII kadencji, doprowadził Parlament Europejski, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości w łącznej kwocie 203.167 euro”

Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Lublinie

Poseł otrzymał zwrot wydatków na podróże służbowe, dodatków pobytowych związanych z obecnością w posiedzeniach komisji w polskim parlamencie, diet związanych z czasem podróży oraz odległością z tytułu podróży, czym działał na szkodę wskazanej wyżej instytucji i uczynił sobie z popełnienia przestępstwa stałe źródło dochodu - podkreśla prokuratura. Grozi za to do 8 lat więzienia.

Nieistniejące auta, którymi jeździł europoseł PiS

Jak blisko dwa lata temu (w kwietniu 2021) ujawniła „Rzeczpospolita” analizując drobiazgowo wnioski o zwrot kosztów dojazdów do Brukseli, podejrzenia OLAF wzbudziły liczne przejazdy Czarneckiego różnymi samochodami, które nie należały do niego. Po sprawdzeniu okazało się, że właściciele tych aut zaprzeczyli, by pożyczali je posłowi. W 2020 r. unijni śledczy wykryli, że w latach 2009–2018 Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, pobierał nienależne mu zwroty kosztów podróży służbowych i diety, czym miał naciągnąć PE na łącznie ok. 100 tysięcy euro. Podróże do Brukseli Czarnecki miał odbywać m.in. kabrioletem, zezłomowanym 11 lat wcześniej – kulisy sprawy opisaliśmy w „Rzeczpospolitej”.

Tak było np. z fiatem punto cabrio – w rozliczeniu Czarnecki wpisał, że podróże nim odbywał w lutym 2012 roku. Tymczasem właściciel pojazdu stwierdził, że samochód 11 lat wcześniej – w roku 2001 – został rozbity na tyle poważnie, że nie nadawał się do jazdy i został... zezłomowany.

Czytaj więcej

Ta afera może pogrążyć i podzielić PiS. Jarosław Kaczyński boi się komisji ds. Pegasusa

W innym przypadku ustalono, że osoba, z której auta miał korzystać Czarnecki, stwierdziła, że nigdy nie prowadziła żadnych usług transportowych, nigdy żadnego posła nie przewoziła i go nie zna. Takich sytuacji – według ustaleń OLAF – ma być więcej.

Okazuje się że suma nienależnych diet i kilometrówek jest ponad dwa razy większa.

Śledztwo w sprawie Ryszarda Czarneckiego utknęło, teraz ruszyło

Ponad rok temu pisaliśmy, że zamojskie śledztwo w sprawie Czarneckiego utknęło w martwym punkcie bo nie można było ściągnąć i zbadać oryginałów rozliczeń podróży. Prokuratura przesłuchała dotąd blisko stu świadków, w tym asystentów posła i właścicieli aut, którymi miał on rzekomo podróżować (złożyli niekorzystne dla europosła zeznania). Dopełnieniem, jak pisała „Rz” miała być opinia biegłego grafologa, który zbada podpisy głównie na rozliczeniach delegacji. I tu jest problem – prokuratura wystąpiła do Parlamentu Europejskiego o oryginały dokumentów, lecz jej odmówiono, proponując, by biegli zapoznali się z nimi na miejscu. Żaden z biegłych na taką opcję nie chciał się zgodzić.

Ryszard Czarnecki przesłał „Rzeczpospolitej” oświadczenie

Publikujemy je w wersji oryginalnej:

W zw.z informacją o wystąpieniu PK o odebranie mi immunitetu oświadczam:

1. Zależy mi na jak najszybszym  wyjaśnieniu tej sprawy.

2. Wszystkie środki o które zwrócił się Parlament Europejski już dawno zostały zwrócone.

3. Nie naraziłem na jakiekolwiek straty również polskiego podatnika.

4 .O toczącym się postępowaniu nigdy nie byłem formalnie powiadomiony, a tym samym nie byłem również nigdy przesłuchiwany i nie miałem możliwość obrony swojego dobrego imienia.

5. Zwracam uwagę na interesującą koincydencje skierowania tej sprawy do Brukseli w momencie ustalania list wyborczych do Parlamentu Europejskiego. 

Ryszard Czarnecki

21 lutego Prokuratura Okręgowa w Zamościu skierowała do Parlamentu Europejskiego wniosek o uchylenie immunitetu posła do Parlamentu Europejskiego Ryszarda Czarneckiego (PiS). Śledczy chcą postawić mu zarzuty dotyczące oszustwa na „kilometrówkach”. Czarnecki ma usłyszeć jeden zarzut dotyczący przedkładania nieprawdziwych oświadczeń co do odbywanych podróży służbowych, w tym przejechanych kilometrów, wskutek czego miał wyłudzić z Parlamentu Europejskiego 220 tys. euro tytułem diet i zwrotu kosztów podróży. Sprawę ponad dwa lata temu opisywała „Rzeczpospolita”.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Donald Tusk chory, ma zapalenie płuc. I wskazuje datę rekonstrukcji rządu
Polityka
Rau wypomina ministrom rządu Tuska, że "chcą objąć dochodowe mandaty" w PE
Polityka
Kucharczyk: Wyborcy mogą czuć się rozczarowani listami KO do PE
Polityka
Exposé Radosława Sikorskiego w Sejmie. Szef MSZ: Znaki na niebie i ziemi zwiastują nadzwyczajne wydarzenia
Polityka
Wybory do PE. Borys Budka tłumaczy, dlaczego startuje