Mariusz Błaszczak martwi się, że "nie wiadomo co spadło na Polskę"

"Nie wiemy co spadło w okolicy Tomaszowa Lubelskiego" - napisał w serwisie X były szef MON, szef klubu PiS, Mariusz Błaszczak.

Publikacja: 29.12.2023 13:37

Mariusz Błaszczak

Mariusz Błaszczak

Foto: PAP/Paweł Supernak

Błaszczak odniósł się do doniesień Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych ws. wlecenia w przestrzeń powietrznej Polski niezidentyfikowanego obiektu.

Mariusz Błaszczak: Nie wiemy czemu nie zadziałały systemy obrony przeciwlotniczej. Państwo działa?

Na razie nie wiadomo czym był obiekt, który pojawił się w polskiej przestrzeni powietrznej, wiadomo jednak, że informacja pojawiła się po tym jak w nocy Rosja dokonała zmasowanego ataku rakietowego na Ukrainę, w tym m.in. na Lwów i okolice poligonu w Jaworowie, kilkanaście kilometrów od granicy z Polską.

Obiekt miał pojawić się w przestrzeni powietrznej Polski w rejonie Hrubieszowa/Zamościa.

Były szef MON po ok. godzinie od pojawienia się komunikatu Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych w tej sprawie, w reakcji na wpis ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, że „państwo działa” napisał: "Nie wiemy co spadło w okolicy Tomaszowa Lubelskiego. Nie wiemy czy ktoś ucierpiał. Nie wiemy czemu nie zadziałały systemy obrony przeciwlotniczej. Państwo działa?".

Wcześniej Błaszczak pytał Kosiniaka-Kamysza „czy ukrywa przed Polakami, że w okolicach Tomaszowa Lubelskiego spadła rakieta”. Były szef MON sugerował też, że wprowadzone zostało „embargo informacyjne”. Jednak wpis pojawił się kilka minut po podaniu przez Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych komunikatu w sprawie „niezidentyfikowanego obiektu”.

W czasie, gdy resortem obrony narodowej kierował Mariusz Błaszczak, przez kilka miesięcy w lesie pod Bydgoszczą leżała rosyjska rakieta

Gdy Mariusz Błaszczak był ministrem obrony narodowej, w grudniu 2022 roku w polską przestrzeń powietrzną wleciała rakieta Ch-55 z betonową głowicą, co nastąpiło w czasie zmasowanego ataku na cele na Ukrainie.

Czytaj więcej

Cezary Tomczyk: Czy teraz rakiety w Polsce wykrywają konie?

Wówczas do wiadomości publicznej nie podano informacji o incydencie, a rakietę, w lesie pod Bydgoszczą, kilka miesięcy później odkryła przypadkowa osoba — kobieta, która udała się na przejażdżkę do lasu.

Minister Błaszczak twierdził wówczas, że w przypadku incydentu swoich obowiązków nie dopełnił ówczesny dowódca operacyjny. Jednak ówczesne kierownictwo armii, w tym m.in. szef Sztabu Generalnego, zapewniało, że o incydencie poinformowało przełożonych.

Mateusz Morawiecki: Politycy obecnej koalicji wykorzystywali takie sytuacje do walki politycznej

O incydencie z niezidentyfikowanym obiektem powietrznym nad Polską napisał w serwisie X również były premier, Mateusz Morawiecki.

„Politycy obecnej koalicji bezpardonowo wykorzystywali takie sytuacje do walki politycznej. To było nieodpowiedzialne i szkodliwe dla naszego bezpieczeństwa. Dziś już nie ma apeli o dymisję rozliczenia i rozdzierania szat. To kolejny przykład, że priorytetem dla Polski musi być to, co zawsze było najważniejsze dla rządu PiS - bezpieczeństwo naszego terytorium i obrona polskich granic!”.

Polityka
Tomasz Siemoniak ujawnia liczbę osób, przeciwko którym użyto w Polsce Pegasusa
Polityka
Rekonstrukcja rządu. Donald Tusk odwoła więcej ministrów, niż pierwotnie zapowiadano?
Polityka
Afera Pegasusa. Co ujawni w Sejmie minister Adam Bodnar?
Polityka
PiS układa listy śmierci na wybory do PE. Zaskakujące nazwiska na i poza listami
Polityka
Skandal wokół imprezy z Mateuszem Morawieckim