- Czy jest już gotowy załącznik, który zawierałby listę słów, zwrotów frazeologicznych, zabronionych w Sejmie RP? - pytał Braun.
Grzegorz Braun: Prezydium zwykło wyłączać mi mikrofon
- Ponieważ prezydium w zmieniających się osobach marszałkowskich zwykło wyłączać mi mikrofon kiedy pada z tej mównicy słownikowo znane i mające klasyczną tradycję słowo "dewianci", czy "zboczeńcy" - to bardziej kolokwialne, "pederaści" - to sięga starożytnej Greki - wyliczał poseł Konfederacji.
Czytaj więcej
- Kto pani podyktował te poprawki? Niech pani się do tego przyzna - pytał w Sejmie poseł PiS, Marek Suska, kierując to pytanie do Pauliny Hennig-Kl...
- Ponieważ nieznajomość prawa szkodzi pytam o załącznik, słowniczek cenzora sejmowego - kontynuował.
- Czy pan marszałek wie coś o pracach nad takim słowniczkiem, który załączylibyśmy do regulaminu Sejmu? - pytał.
Grzegorz Braun przypomina o artykule 54 Konstytucji
- Zwracam jednak uwagę, że taki załącznik, gdyby powstał, musiałby zostać poddany ekspertyzie przynajmniej Biura Analiz Sejmowych, a to mogłoby wskazać panu marszałkowi i pozostałym członkom prezydium na artykuł 54 Konstytucji, który przecież wprost zabrania cenzury prewencyjnej i gwarantuje swobodę wypowiadania opinii, podawania informacji, przemawiania zapewne także w wysokiej izbie - przekonywał następnie Braun.
- Czy zatem jest, będzie w opracowaniu słowniczek cenzora sejmowego? - zakończył swoją wypowiedź pytaniem poseł.
- Dziękuję serdecznie za tę mądrą, rozsądną, przemyślaną odpowiedź panu posłowi, którego cenimy i szanujemy - skwitował prowadzący w tym momencie obrady Włodzimierz Czarzasty.