Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Grecja przepuściła przez swoją przestrzeń powietrzną samolot z rosyjską del...
- Po stronie polskich władz nie ma dobrej woli, żeby znaleźć rozwiązanie, jest kompletny brak zaangażowania po stronie władz w Polsce - powiedziała w rozmowie z RMF FM Adina Vălean, unijna komisarz ds. transportu, w kontekście kryzysu na polskiej granicy z Ukrainą, która od czterech tygodni blokowana jest przez polskich kierowców. Komisarz zagroziła przy tym rozpoczęciem procedury wobec Polski ws. naruszenia unijnego prawa, która może zakończyć się w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Protest przewoźników na granicy Polski z Ukrainą. Poseł PiS: To decyzja UE
- Sprawa ta, z uwagi na fakt, że wynika z decyzji UE, powinna również spowodować zaangażowanie KE. KE nie jest tutaj przecież tylko oceniającym czy parasądem - skomentował słowa komisarz Przydacz.
Czytaj więcej
Protestujący oskarżani przez Ukraińców o blokowanie pomocy humanitarnej wymogli na służbach kontrolę samochodów oczekujących na przekroczenie granicy.
- To decyzja UE zdecydowała zupełne otwarcie unijnych rynków dla Ukrainy, bez analizy skutków dla krajów przyfrontowych - dodał.
Na uwagę, że Polska nie sprzeciwiała się podjęciu tej decyzji Przydacz odparł, że "on już wtedy nie był w rządzie".
Nie możemy dać sobie prawa tylko do chwalenia UE, a jeśli kogoś krytykować to na pewno polskich urzędników
- Trudno mi komentować konkrety. Trochę pokazuje to w jakim kierunku zmierza UE: bez żadnej dyskusji, w ciszy, przepycha się ważne rzeczy - odparł.
Poseł PiS mówi o "nacisku opinii publicznej na podejmowanie decyzji korzystnych dla Ukrainy"
Na uwagę, że w kluczowym posiedzeniu Rady Unii Europejskiej, na którym zapadały decyzje ws. otwarcia unijnych granic dla ukraińskich przewoźników, brali udział wiceministrowie rządu Mateusza Morawieckiego, Sebastian Kaleta i Bartosz Grodecki, Przydacz odparł, że nie zgadza się z takim stawianiem sprawy, w którym "jak coś jest dobrze, to wszystko Bruksela, a jeśli coś się kłopotliwym zacznie stawać, to ostrze krytyki spada na udział polskich urzędników".
- Nie wiem, ja w tamtym czasie nie byłem już w rządzie. Ale faktem jest, że w początkowych miesiącach wojny na Ukrainie nacisk opinii publicznej był tak duży na podejmowanie decyzji korzystnych dla Ukrainy, nie ukrywam, że w całej stercie dokumentów, które były na siłę przepychane, były także i takie - dodał.
Jednocześnie nie zgodził się z obarczaniem odpowiedzialnością za zaistniałą sytuację polskiego rządu, ponieważ "nie możemy dać sobie prawa tylko do chwalenia UE, a jeśli kogoś krytykować to na pewno polskich urzędników". Jak dodał ochrona granic zewnętrznych jest kompetencją UE.
Polscy przewoźnicy od czterech tygodni blokują granicę z Ukrainą domagając się przywrócenia pozwoleń dla ukraińskich przewoźników na poruszanie się po drogach UE. Przewoźnicy przekonują, że niekontrolowane wpuszczenie ukraińskich przewoźników do UE zagroziło ich interesom, ponieważ przewoźnicy z Ukrainy, którzy nie muszą spełniać unijnych norm, mogą oferować tańsze usługi niż przewoźnicy unijni.